Coś pięknego! Pierwszy mecz IKS Łucznik Kraków w Minilidze i zwycięstwo na wejście

IKS Łucznik Kraków pokonał KKS Remis Rakieta III 10:6 na stadionie przy ul. Osiedle Oświecenia 30.

To był niesamowity mecz. Po pierwszej bramce z naszej strony, straciliśmy 3. Wtedy na kilka ostatnich minut pierwszej połowy przyjechał Wojciech Wąsik i dokładnie pokroił cebulę… Chciałem napisać, użył ostrza motywacji i przyprawił naszą grę potrzebną solą.

Drugą połowę zaczęliśmy dwiema, szybko strzelonymi bramkami. Płomień walki był olbrzymi, przyłożyliśmy się również do pewnych elementów, co pomogło nam przejąć inicjatywę jeszcze raz, tym razem nie pozwalając sobie na stratę bramki nawet z tak doświadczonym zespołem. Mimo bowiem tego, że była to trzecia drużyna Rakiety, to ich rezerwy na pewno są bacznie szkolone pod okiem mistrzów.

Mecz był bez większych spięć, choć bardzo nerwowy. Chyba jeszcze nigdy nie byliśmy tak głośni, jak dzisiaj. Non-stop zawodnicy podchodzili do linii boiska, jakby w oczekiwaniu na dołączenie do bitwy. Bitwy niezwykle ważnej dla fazy historii, w której znalazł się IKS Łucznik.

Grający na bramce Bartłomiej Jurkiewicz, niedawno pozyskany gracz z kręgów saletyńskich, wraz z Igorem i Wojciechem, tworzyli ważną siłę napędową naszej drużynowej machiny. Okazał się kolejnym bramkarskim talentem w szkole Łucznika.

Co ciekawe, tak, jak Bartek, również Jakub Mączeński wrócił po przerwie i zatrzymywał rywali tuż przy prawej krawędzi boiska. Jego drużynowy kolega Michał Pilch w ostatnim czasie przeżył jakieś przebudzenie, a jego interwencje w obronie i wsparcie w ofensywie przekraczały ludzkie możliwości.

Na lewej obronie straszył swym wzrostem Łukasz Janeczko, a Grzegorz Krasicki sprowadzał rywali do parteru, by następnie wspomagać naszą husarię.

Eryk Iwaszko na środkowej pomocy przerywał groźne akcje w ofensywie wroga, po czym sam włączał się w pirata poszukującego skarbu, wbijając kilka pięknych bramek. Z kolei Igor Kowalski intensywnie biegał wszędzie, gdzie dowództwo zrzuciło go w desancie niczym komandosa. Wojciech Wąsik napędzał siły naszej armii, nieustannie wzywając do ataku i poruszając się jak rozpędzony czołg.

Kacper Mucha, choć ciągle głodny i zamawiający bułkę u kolegi tuż przed meczem, bardzo podbił sobie statystyki, dzierżąc też opaskę kapitańską w tym meczu. Nie, nie zjadł jej, spokojnie… Z kolei Mateusz Cierpik był po prostu wszędzie, a rywal, nawet jak już przejął piłkę, zaraz ją tracił.

Natomiast Rafał Kościółek nieustannie polował na bramkę i znowu został naszym królem strzelców.

Dzielnie pomagał kamerować Marcin Zagórny, a trener Norbert Polak jeszcze nigdy tak głośno nie krzyczał i tak wysoko podskakiwał z radości… Pomagała nam i kibicowała także Ola, wierna kibicka, jak i bardzo starający się Paweł Ptaśnik, który dziś przeszedł do nas na zasadzie transferu z Galaxy Dream.

Skład: Bartłomiej Jurkiewicz, Jakub Mączeński, Łukasz Janeczko, Eryk Iwaszko, Kacper Mucha, Rafał Kościółek, Michał Pilch, Grzegorz Krasicki, Igor Kowalski, Mateusz Cierpik, Wojciech Wąsik.

Asysty: Igor Kowalski (1), Rafał Kościółek (1), Wojciech Wąsik (1), Eryk Iwaszko (1), Kacper Mucha (3).

Gole: Kacper Mucha (2), Wojciech Wąsik (2), Eryk Iwaszko (2), Rafał Kościółek (4).

Trener prowadzący: Norbert Polak.

Zachęcamy również do polubienia lub odwiedzenia klubowych profili, tym bardziej, że wkrótce pewnie eksplodują od materiałów:

https://isidorium.com/

https://www.facebook.com/ikslucznik

https://www.instagram.com/iks_lucznik_krakow/

https://www.tiktok.com/@ikslucznik

Poniżej skromna fotorelacja z wydarzenia:

Leave a Reply