Zakaz tradycyjnej liturgii w pierwszą niedzielę miesiąca w archidiecezji Chicago

Metropolita, kard. Blase Cupich wydał wytyczne w związku z listem apostolskim Traditionis Custodes i ustanowił dodatkowe przepisy, które wejdą 25 stycznia.

Duchowny, prócz wskazań zawartych w dokumencie i w późniejszych wyjaśnieniach Responsa ad dubia, których skrót znajdą Państwo na Isidorium – https://isidorium.com/2021/12/18/watykan-wieksza-kontrola-wobec-tradycyjnych-katolikow/, zarządził, że Msze św. w tradycyjnym rycie nie mogą być sprawowane w pierwsze niedziele każdego miesiąca, w Boże Narodzenie, Triduum Paschalne, Niedzielę Wielkanocną i Niedzielę Zesłania Ducha Świętego.

Nie mam nic przeciwko zgłębianiu nowej liturgii, do której zachęca kardynał i nie tylko on. Jestem natomiast ,,z opcji Benedykta”, że się tak wyrażę, czyli za tym, co zapisał papież w motu proprio ,,Summorum Pontificum”, gdzie zaznaczył również, że powinniśmy doceniać nową liturgię, ale również nie pozwalać na artystyczną twórczość podczas Najświętszej Ofiary. Moim zdaniem więcej łask uzyska się na tradycyjnej liturgii, wystarczy popatrzeć na jej bogactwo i długość, skąd nasuwa się logiczny wniosek. Wiadomo atoli, że wszystko zależy od podejścia kapłana, służby liturgicznej, wreszcie samych wiernych, na ile Msza św. będzie godnie sprawowana i na ile będziemy ją przeżywali, by zbliżyć się do Boga, a na ile podchodzili bez świadomości i z przyzwyczajenia. Co najważniejsze, na ile Bóg łaskawie użyczy nam swych darów, bo może się zdarzać tak, że milsze Mu będzie chodzenie na Mszę św. w nowym rycie, jeżeli np. pozwala to na zaoszczędzenie czasu dla rodziny, gdyby tradycyjna liturgia była o wiele dalej, a zajęcie się rodziną byłoby niezbędne, gdy niedziela nie byłaby całkowicie wolna. Są różne sytuacje, przykład rodziny to tylko jeden z wielu, to samo może tyczyć się pogodzenia życia duchowego z pracą, czy świadczenia o wierze w środowisku, w którym niestety nie ma dostępu do tradycyjnej liturgii, a Bóg np. chce, by był tam ktoś, kto myśli w sposób tradycyjny, a więc bogaty i tym samym ubogacałby tych, którzy nie mają takiej łaski, bo np. nie poznali jeszcze tradycyjnej liturgii. A w ten sposób można np. powiedzieć takim osobom: ,,Hej, a może chcielibyście się kiedyś ze mną wybrać na Mszę św. w starym rycie? Nie zmuszam, kiedy będziecie mieli czas, mogę też podzielić się tradycyjnymi modlitewnikami”. Oczywiście wiadomo, że jeżeli mamy możliwość pójścia na tradycyjną albo nową liturgię, a nie ma takich sytuacji, jak wyżej przykładowo wymieniłem, to wybierzmy tradycyjną.

Natomiast trzeba powiedzieć sobie wprost – przy tych zmianach wierni po prostu zaczną chodzić do FSSPX, czyli piusowców. A to związane jest z wątpliwościami moralnymi ze względu na nieuregulowany, kanoniczny status Bractwa, zbyt krytycznego podejścia do nowych rzeczy w Kościele od Soboru Watykańskiego II i obsesji w krytyce św. Jana Pawła II. Niemniej, gdybym w dniach, w których nie mógłbym skorzystać z tradycyjnej liturgii, osobiście bym poszedł. O ile po zapisaniu tych konfrontacyjnych słów by mnie wpuścili… 😅

Źródło: DoRzeczy.pl, PCh24.pl, Isidorium

Leave a Reply