Szukam tego, co buduje i lubię spędzać czas z przyjaciółmi – wywiad z Tymoteuszem Grabowskim

Są ludzie, na których widok od razu polepsza Ci się humor. Mają w sobie coś tak intrygującego, że chcesz posiąść ich tajemnicę za wszelką cenę. Paradoksalnie jednak boisz się zapytać, jakoby dotknięcie rozrywało unoszącą się lekko w powietrzu bańkę. W końcu nie wytrzymaliśmy… Przedstawiamy Państwu wywiad z lubianym przez wszystkich napastnikiem naszej drużyny – Tymoteuszem Grabowskim!

1. Tymku, skąd tak doświadczony zawodnik, który grał już w niejednym klubie, zdecydował się dołączyć do IKS Łucznik Kraków? Czy widzisz w tym zespole coś wyjątkowego, co Cię przyciąga?

– Granie w piłkę nożną jest moim hobby i sprawia mi dużo radości, ale niestety wraz z początkiem zeszłych wakacji rozpadł się klub (Joga Bonito), w którym grałem. Na szczęście niedługo potem usłyszałem o chęci utworzenia drużyny piłkarskiej przez mojego kolegę Norberta. Od razu spodobał mi się ten pomysł, dlatego ucieszyłem się, gdy dostałem propozycję gry w tym klubie, mowa oczywiście o IKS Łucznik Kraków. Decydującymi aspektami o moim dołączeniu do drużyny była możliwość gry ze znajomymi, a także zapał i pomysł na rozwój klubu prezesa Polaka.

2. Zdradź nam swoją tajemnicę… Wydajesz się być bardzo pozytywnie nastawiony do życia, a za każdym razem, jak Cię widzimy, to nie tylko polepszają nam się humory, ale mamy takie wrażenie, jakbyś czymś promieniował.

– Na co dzień staram się żyć chwilą i jeśli tylko jest to możliwe, to nie zamartwiać się zbytnio trudnościami, których doświadczam, tylko starać się znaleźć ich rozwiązanie. Piłka jest bardzo dobrą odskocznią od codziennych problemów, zwłaszcza jeśli gra się z przyjaciółmi, bo wtedy człowiek od razu czuje się lepiej.

3. Trener-generalissimus w przeszłości często przesuwał Cię na różne pozycje. A to napad, a to pomoc, a to obrona, znowu pomoc, a teraz znowu atak. Jesteś tak uniwersalnym zawodnikiem, czy dopiero odkryjesz, że Twoim powołaniem jest… bramka? (śmiech)

– Rzeczywiście, miałem możliwość grania na różnych pozycjach, dzięki czemu zbierałem doświadczenie boiskowe i uczyłem się nowych zachowań. Najważniejsza jest dla mnie możliwość pomagania drużynie, a dopiero później możliwość zagrania na wymarzonej pozycji. Jednak uważam, że grając na bramce, niekoniecznie byłbym wartością dodaną dla zespołu.

4. Jedno jest pewne – masz stal w nogach. Wielu Ci zazdrości, bo jako jednemu z nielicznych udało Ci się przeprowadzić zamach na prezesa. Myślisz, że udział w filmach kaskaderskich to tylko kwestia czasu?

– Hahaha, zamach na prezesa rzeczywiście jest wydarzeniem, o którym będę długo pamiętał. Ostatnimi czasy udawało mi się unikać poważniejszych kontuzji, być może właśnie dzięki stali w nogach. Mimo to wydaje mi się, że nie zdecydowałbym się na filmy kaskaderskie, no chyba że takie w stylu Pawła Jumpera (śmiech).

5. Masz również młodszego brata, który tak rósł przy swym starszym braciszku, że trenuje w jednym z najlepszych klubów w Polsce. Czy w przyszłości Wasze dzieci też przejmą koszulkę po jakimś Maldinim, jak marzy Kuba Mączeński?

– Ciężko powiedzieć… Na pewno bardzo bym się cieszył, gdyby moje dziecko osiągnęło sukces w piłce nożnej albo w jakiejś innej dziedzinie życia. Jednak są to bardzo odległe tematy i nigdy się nad nimi nie zastanawiałem.

6. Uwielbiam strzelać tym rewolwerem – pizza z ananasem czy bez?

– Raczej bez, ale muszę przyznać, że pizzę z ananasem jadłem tylko kilka razy w życiu, jak byłem mały i nie pamiętam już za bardzo jej smaku.

7. Nieraz musisz się przebijać przez pół Krakowa. Co polecasz jako środek transportu? Piechota, rower, hulajnoga, autobus, tramwaj, a może… balon?

– Do dłuższych podróży polecam autobusy, jednak tylko wtedy, gdy posiada się kartę miejską, bo ceny biletów minutowych są horrendalnie wysokie. Natomiast do krótkich dystansów zdecydowanie polecam hulajnogi elektryczne lub pieszą wycieczkę, w zależności od posiadanego czasu.

8. Jakie są Twoje pasje i zainteresowania?

– Oczywiście piłka nożna, ale również wszelkiego rodzaju sporty z udziałem reprezentantów Polski. Jeśli mam więcej czasu, to lubię także poczytać książkę lub zagrać w grę komputerową. Serią, którą polecam całym sercem, są wszystkie dzieła, czy to książkowe czy elektroniczne, związane z uniwersum Wiedźmina.

9. Jest ktoś, kogo podziwiasz, naśladujesz?

– Muszę przyznać, że niejednokrotnie zastanawiałem się nad tym pytaniem ale wydaje mi się, że nie mam nikogo takiego, na kim bym się wzorował.

10. Dewizą naszego klubu jest „Vincit qui se vincit” – „Zwycięża ten, kto pokonuje sam siebie”. Jak Ty rozumiesz te słowa?

– Moim zdaniem przede wszystkim chodzi o samozaparcie i przezwyciężanie swoich słabości w celu ciągłego rozwoju i stawania się lepszym człowiekiem.

11. Wymień 3 najważniejsze cechy, które najbardziej cenisz w ludziach lub których wymagasz.

-Szczerość

-Lojalność

-Uczciwość.

12. Czy jest jakiś moment w Twoim życiu, który zapadł Ci w pamięci?

– Jest sporo takich momentów, ale każdy z nich łączy się z innymi emocjami i przypomina mi się w różnych momentach życia. Teraz, na przykład, przypomina mi się sytuacja, jak odpowiadałem na pytanie sondy ulicznej TVP Kraków na temat powrotu kibiców na stadiony piłkarskie po zniesieniu obostrzeń związanych z Covid-19.

13. Masz dziewczynę, czy właśnie otwieramy rekrutację?

– Aktualnie nie mam dziewczyny. Aczkolwiek wydaje mi się, że rekrutacja nie jest najszczęśliwszym określeniem (śmiech).

Dziękujemy Ci, Tymoteuszu, za odsłonięcie nam nieco słońca pośród tych śnieżnych już dni. A Państwa zapraszamy za tydzień na wywiad z kolejnym członkiem Izydorskiego Klubu Sportowego Łucznik Kraków.

Do usłyszenia!

Leave a Reply