Księga o konflikcie wad i cnót (XXV)

Zechciej, Dobrotliwy Czytelniku, przeczytać ostatni już rozdział Księgi o konflikcie wad i cnót. Jego potężne zestawienie dóbr przemijających i wiecznych niech Cię zachęci do tego, byś, zachęcony niewypowiedzianą wspaniałością niebieskiej nagrody, zawsze wybierał dobro. Cnoty są zdolnościami do czynienia dobra: niech zatem te cnoty wzrastają w Tobie po lekturze tego dzieła tak, jak wzrastać musiały u brata Symplicjana, tak pięknie nauczanego przez ojca Ambrożego Autperta.

Rozdział XXV

Miłość tego wieku mówi:

Cóż piękniejszego, cóż zacniejszego, cóż powabniejszego albo cóż rozkoszniejszego może być od tego, co w obecnym życiu codziennie spostrzegamy? O, jak cudowne jest sklepienie nieba w przyjemnym powietrzu, w świetle słońca, w powiększaniu się i zmniejszaniu księżyca, w różnorodności i biegu gwiazd; jak ucieszna ziemia w kwiatach gajów, w słodkościach owoców, w urokliwościach łąk i strumyków, w bujnie rosnących źdźbłach zasianych pól, w liściach winnych i gałęziach pełnych winogron, w cieniach lasów i zieleniejących palmach, w biegach koni i psów, w skokach jeleni i kóz, w lotach jastrzębi, w piórach i szyjach pawi, gołębi i turkawek, w malowanych ścianach i powałach domów, i w bębnieniu i pieniach wszystkich muzycznych instrumentów, i w powabnych obliczach niewiast, i w ich brwiach i włosach, oczach i policzkach, szyi, wargach i rękach oraz innych na zewnątrz przydawanych ozdobach, mianowicie złocie i różnych klejnotach naszyjników i innych rzeczy tego rodzaju, których pojedynczo umysł przypomnieć sobie nie może.

Lecz miłość niebieskiej ojczyzny odpowiada:

Jeśli to, co jest pod niebem, do tego stopnia ci się podoba, to czemu jeszcze bardziej nie cieszy cię to, co jest w niebie? Jeśli więzienie jest przez ciebie tak wysoko cenione, jak wysoko cenisz ojczyznę i kraj? Jeśli takie jest to, czym zajmują się pielgrzymi, jakież musi być to, co posiadają synowie? Jeśli śmiertelni i nędzni w tym życiu tak są obdarowani, jakże w innym będą nagrodzeni nieśmiertelni i błogosławieni? Ze względu na to miłość tego wieku, w którym nikt nie rodzi się tak, by nie umrzeć, zaraz odstępuje – podczas gdy miłość przyszłego, w którym wszyscy są tak ożywiani, że z kolei nie umrą, przystępuje. Tam żadna przeciwność nie burzy, żadna konieczność nie uciska, żadna uciążliwość nie niepokoi, lecz panuje nieustanne wesele. „Lecz – spytasz – co jest tam, gdzie trwa taka i tak wielka szczęśliwość?”. Nikt nie może powiedzieć nic innego, niż to, że cokolwiek jest dobrego, jest tam, a cokolwiek jest złego, nigdzie tam nie ma. „Cóż – powiadasz – jest tym dobrem?”. Czemu mnie pytasz? Zostało to wyjaśnione przez Proroka i Apostoła: „oko nie widziało ani ucho nie słyszało, ani w serce ludzkie nie wstąpiło, co zgotował Bóg tym, którzy go miłują” (1 Kor 2, 9; por. Iz 64, 4). Do tego szczęścia wzdychał Dawid, skupiający liczne bogactwa tego wieku, gdy mówił: „Bo cóż ja mam w niebie albo czego chciałem na ziemi oprócz ciebie?” (Ps 72, 25). Obfitował i w wielką potęgę królewską, uczty i inne przyjemności, a niemniej wołał: „nasycony będę, gdy się ukaże chwała twoja” (Ps 16, 15), i dalej: „Pragnęła dusza moja Boga mocnego, żywego; kiedyż przyjdę i ukażę się przed obliczem Bożym?” (Ps 41, 3), i jeszcze dalej: „Biada mi, że się pielgrzymowanie moje przedłużyło” (Ps 119, 5). Stąd i Paweł Apostoł: „pragnę – powiada – być rozwiązanym i być z Chrystusem, co jest o wiele lepiej” (Flp 1, 23).

I tak tymi ścieżkami, jak mi się zdaje – choć wiele pominąłem – ukazałem krótko silne obozy naszego wroga, którymi nie przestaje on nacierać na pobożnie żyjących w Chrystusie. Oto, Bracie Najmilszy, między innymi mymi zajęciami podyktowałem i spisałem dla Ciebie, choć z niekształtnym wdziękiem, tę mowę; ponieważ zrozumiałem, iż wychodzi ona poza miarę listu, wolałem nazwać ją raczej książeczką o konflikcie wad i cnót. Jeśli odnajdziesz w niej coś budującego, zatroszczysz się, by i innym przekazać ją do czytania.

Leave a Reply