Księga o konflikcie wad i cnót (II)

Przed Dobrotliwym Czytelnikiem kolejny rozdział „Księgi o konflikcie wad i cnót” św. Ambrożego Autperta w przekładzie polskim Michała W. Barczaka.

Rozdział II

Najpierw mówi ci pycha:

Z pewnością jesteś lepszy od wielu innych, owszem, nawet od wszystkich – w słowie, w mądrości, w godnościach i bogactwie; masz pod dostatkiem darów cielesnych i duchowych. Na wszystkich zatem patrz z góry; pokaż, że stoisz ponad wszystkimi.

Przeciwnie odpowiada pokora:

Pamiętaj, żeś jest ziemią (por. Rdz 3, 19), żeś jest zgnilizną i robakiem (por. Hi 25, 6), że nawet jeśli czymś jesteś, a nie dorównuje twej wielkości twa pokora, tracisz wszystko, czym jesteś (por. Syr 3, 20). Czyż wyżej jesteś od pierwszego z aniołów (por. Ez 28, 14)? Czyż wspanialszy jesteś na ziemi, niż Lucyfer był w niebie (por. Iz 14, 12)? Skoro on z takiej wysokości upadł przez pychę, to jak ty z niskości miałbyś w swojej dumie wspiąć się na wyżyny niebieskie? Wszak jak długo tu żyjesz, trwasz w takim stanie, o jakim mówi Księga Mądrości: „bo ciało, podległe skażeniu, obciąża duszę, a ziemskie mieszkanie tłumi umysł wiele myślący” (Mdr 9, 15). Jak wielce gęstymi ciemnościami pychy uznajemy, że spowita jest na ziemi nasza glina (por. Iz 64, 8), skoro gwiazda na niebie, która rano wschodziła, mogła stracić kule swego światła (por. Iz 14, 12)?

Słuchaj więc raczej światłości prawdy, mówiącej: „kto za Mną idzie, nie chodzi w ciemności, ale będzie miał światłość życia” (J 8, 12). W czym zaś winno się Go naśladować, wskazał gdzie indziej, mówiąc: „Weźmijcie jarzmo moje na się, a uczcie się ode mnie, żem jest cichy i pokornego serca, a znajdziecie odpoczynek duszom waszym” (Mt 11, 29). Słuchaj, dumo pychy! Słuchaj ciągle mówiącego Nauczyciela pokory: „Każdy bowiem, co się wywyższa, będzie poniżony; a kto się uniża, będzie wywyższony” (Łk 14, 11); i znowu: „Ale na kogóż wejrzę, jeno na ubożuchnego i na skruszonego duchem, a drżącego na słowa moje?” (Iz 66, 2). Słysz także, co o owej światłości prawdy mówi Apostoł, który zaprasza cię, byś za nim podążał. Rzecze bowiem: „który będąc w postaci bożej, nie uważał za grabież równości swej z Bogiem, ale wyniszczył sam siebie, przyjąwszy postać sługi, stawszy się podobnym do ludzi i postawą znaleziony jak człowiek. Sam się uniżył, stawszy się posłusznym aż do śmierci, a śmierci krzyżowej” (Flp 2, 6–8). Jeśli więc taką pokorą uniżył się Boski majestat, to człowiecza niemoc pysznić się nie może.

Leave a Reply