Czy można narzucać niewiastom i mężczyznom odpowiedni strój? – Mirosław Salwowski

O ile próby narzucania wszystkim niewiastom sposobu ubierania się polegającego na zakrywaniu się od stóp do głów można uznać za narzucanie im przesadzonej męskiej perspektywy na skromność, o tyle popularne obecnie podejście do tego zagadnienia, które można streścić w słowach: „Ja (kobieta) będę ubierała się jak tylko zechce i jak jest mi wygodnie, a ty mężczyzno jeśli coś świńskiego na temat mego ubioru pomyślisz to jesteś właśnie świnią i dewiantem” jest w oczywisty sposób próbą narzucania zfeminizowanego poglądu na ów temat.

Wyjaśnię poniżej w czym rzecz.

Mężczyźni są w silnym stopniu wzrokowcami. Odsłonięta lub podkreślona przez krój stroju kobieca nagość (lub kontury kobiecego ciała) w oczywisty sposób przyciągają męską uwagę i zainteresowanie. Oczywiście, w ten też sposób mężczyźni są kuszeni do różnych grzechów przeciw cnocie czystości. Mężczyzna zatem, który pragnie nie grzeszyć przeciw cnocie czystości z niechęcią będzie odbierał fakt, że na ulicach styka się z takimi, a nie innymi widokami. Co za tym idzie będzie on dostrzegał potrzebę jakiegoś zaradzenia temu problemu i w związku z tym będzie bardziej akcentował potrzebę skromnego stroju u niewiast. Wszystkie jednak dobre rzeczy mogą być przesadzone albo wykrzywione, stąd też niektórzy ceniący skromność mężczyźni mogą popadać tu w skrajność dążąc nawet wręcz do całkowitego zasłonięcia kobiet, które w żaden wręcz sposób nie liczy się z ich wygodą i komfortem (vide: burki w islamie). Mężczyźni, którzy z kolei są otwarci na grzechy przeciw czystości będą zasadniczo dzielić się tu na dwie kategorie: takich, którym powszechna nieskromność na ulicach będzie odpowiadała i takich, którzy sami sobie folgując w tej sferze, będąc zazdrośni o swe żony, mimo swej osobistej nieczystości wspierać będą niewieścią skromność jako ochronę cnoty czystości swych kobiet.

Kobieca perspektywa jest w tej sferze jednak inna. Niewiasty oczywiście też są wizualnie przyciągane przez męską nagość lub krój stroju podkreślający kontury męskiego ciała. Natężenie jednak „wzrokowości” u niewiast jest prawdopodobnie znacznie słabsze niż u mężczyzn (stąd np. kobiety rzadziej sięgają po porno niż mężczyźni, a mężczyźni nawet idąc na tańce nie rozbierają się do nich tak jak kobiety – najpewniej wiedząc lub wyczuwając, że w inny sposób skuteczniej zwrócą na takich imprezach na siebie uwagę). Stąd też niewiastom trudniej jest zrozumieć męską naturę w tym względzie, odbierając to co u mężczyzn jest niejako naturalne i powszechne, jako przejaw wręcz ich dewiacyjności oraz „myślenia tylko o jednym”. W idealnym świecie przed grzechem pierworodnym może i takie myślenie byłoby uzasadnione, gdyż w takim świecie seksualność byłaby w doskonały sposób podporządkowana rozumowi (stąd i nie byłoby potrzeby ubrań), ale czy tego chcemy czy nie, żyjemy w świecie skażonym tak przez grzech Adama, jak i przez miliardy następujących po nim nieprawości. Skoro więc niewiastom trudniej jest tutaj zrozumieć męską naturę to w kwestii skromności strojów mają one też tendencję do przyjmowania postawy składającej się z trzech czynników: ignorancji, próżności oraz przekory. Ignorancja w tej sferze wyraża się w postawie próbującej zamykać oczy na męską naturę, a którą można streścić w słowach: „Ja będę ubierać się tak jak mi wygodnie i w czym czuje się dobrze, a jak ci to mężczyzno nie pasuje, to ty masz problem, a nie ja”. Stąd więc, gdy jest ciepło niewiast ubierze krótką sukienkę i bluzkę z głębokim dekoltem – bo rzeczywiście może to być wygodny na taką pogodę strój. Próżność wyraża się tutaj w tym, że mimo pewnych deklaracji w tej sferze; kobiety lubią się ubierać tak, by przyciągać męską uwagę. Kobiety czują się docenione, gdy zauważają na sobie męski wzrok (chyba, że takie spojrzenia będą bardzo natarczywe). Stąd też, problem nieskromności w ubiorze będzie oprócz względu na pogodę i wygodę pogłębiany przez elementy intencjonalnego przyciągania do siebie uwagi. No i wreszcie, kobiety są bardziej emocjonalne od mężczyzn, stąd też więcej jest w nich przekory. A zatem, gdy mężczyzna mówi lub sugeruje: „Ubierz się może skromniej” kobieta myśli sobie: „Masz problem ze świńskimi myślami zboczeńcu?!? To jest i wyłącznie twój problem, a nie mój. Żeby cię jeszcze bardziej pognębić to ja będę się tym bardziej tak ubierać, a spróbuj mi coś jeszcze na ten temat rzec, to tym głośniej cię okrzyczę jako świnię i dewianta”.

No i jeszcze na koniec: kiedy niedawno norweskie siatkarki słusznie zwróciły uwagę na problem skrajnej nieskromności swych strojów, spotkało się to z solidarnością wielu innych kobiet. Sprawa została bowiem przedstawiona z kobiecej i feministycznej perspektywy (nieskromność nazwano tu seksizmem i uwagę skierowano z kobiet na obleśnych mężczyzn patrzących na kobiece piersi i pośladki). Gdyby jednak mężczyźni powiedzieli coś w rodzaju: „Zmieńcie proszę te stroje, gdyż za bardzo przyciągają naszą uwagę do waszych piersi i pośladków” to – choć dążyli by oni do tego samego co norwerskie siatkarki – zaraz by zostali okrzyczani jako świnie i dewianci, którzy normalnego sportu nie potrafią oglądać bez erotycznych konotacji.

Więcej tekstów publicysty można znaleźć m.in. na jego stronie: salwowski.net

Leave a Reply