Nie ważne, jakie ma się zdanie o Księdzu Natanku. Film TVP o nim to słaba gra na emocjach i niepełne informacje.

Program ,,Alarm” TVP nagrał film o Księdzu dr hab. Piotrze Marii Natanku. To miał być znakomity reportaż, bowiem reporterka weszła między ,,sektę”, zdobyła ,,zdumiewające i przerażające” wypowiedzi ,,czerwonych płaszczy”, a nawet udało jej się zdążyć z mikrofonem do ,,guru”. Poza tym obraz uzupełnił widok z drona. I już miało być pozamiatane, czyli że Ksiądz Natanek to po prostu heretyk, a rycerze są nawiedzeni. Okazuje się jednak, że reportaż jest zrobiony na miarę zwykłego filmu propagandowego i nic nie wnosi dla przeciwników jego kontrowersyjnej działalności i postaci. W artykule analiza filmu i całej sytuacji związanej z Księdzem profesorem Natankiem i Rycerstwem Chrystusa Króla.

Zanim przejdą Państwo do analizy, proszę o obejrzenie materiału ,,Alarmu”:

https://vod.tvp.pl/video/alarm,21072020,48770419

Od razu na początku pada stwierdzenie:

– Wierzą w nowy światowy ład. Stanęliśmy z nimi twarzą w twarz – powiedział prezenter programu. Tu można się zastanowić od razu, czy miał na myśli koncepcję pisaną dużymi literami, czy małymi. Jeśli byłby to Nowy Światowy Ład, oznaczałoby to, że: zapowiadani bohaterowie chcą tworzyć jakąś strukturę, może Królestwo Boże na Ziemi albo prorokują o przyszłych wydarzeniach z Apokalipsy, a jeśli byłby to nowy światowy ład, to mówią o jakimś systemie moralnym i obejmującym inne dziedziny, kształtowane jednak na podstawie moralności. Co miał na myśli prowadzący? Tu na razie nie wiemy. Na pewno stwierdzenie o ,,stanięciu z nimi twarzą w twarz” świadczy o jakiejś konfrontacji i od razu sytuuje przedstawiane postaci jako kogoś strasznego, groźnego.

Potem następuje wprowadzenie tezy, jaką jest bezprawność działań Księdza Natanka i jego zwolenników. I tu właśnie redakcja poległa, gdyż nie pociągnęła konsekwentnie tematu. Od razu na początku prezentowanego reportażu pada wycinek z Księdzem Natankiem, który mówi: ,,Każdy zdrowy chłop potrzebuje kasy”. Mocne stwierdzenie, ale to jednak wycinek. I jak się dobrze zastanowić, to wcale nie musi świadczyć o czyjejś chciwości. Przeciwnie – ktoś, kto chce utrzymać rodzinę (czy to jako ojciec świecki czy jako duchowy – każdy bowiem mężczyzna, jak powiedziała niegdyś pewna pani profesor, potrzebuje być ojcem, a każda niewiasta matką i to realizuje się na różne sposoby, niekoniecznie tylko w małżeństwie), stara się o możliwie najwięcej środków, by nie tylko zaspokoić aktualne potrzeby (np. konsumenckie), zbudowanie gniazda rodzinnego, ale i zbudować miejsce pracy, dzięki któremu będzie miał stałe dochody, które pozwolą na wyżywienie wielu osób. Poza tym to jest wpisywanie się w znaną z krytykowania Radia Maryja lewacką retorykę, która od lat upowszechnia, nawet w sztuce filmowej, stereotyp naciągania starych babci na kasę dla ,,czarnej mafii”. Jakież te media altruistyczne, skoro bronią cywilizacji śmierci, zarabiającej na przemyśle rozrywkowym, pseudowolnościowym i przestępczym i są nieraz dofinansowywane przez niemiecki kapitał lub George’a Sorosa. Generalnie przez cały film występuje określenie ,,kasa”, ,,kasiorka”, czyli chwytliwe, proste hasełko, mające tu pełnić rolę niczym jakiegoś porzekadła ludowego, na który wszyscy widzowie w tym momencie mają kiwać głową na znak aprobaty, że tak jest… Teraz dochodzimy do tytułowych ,,niepełnych informacji”. Chodzi o fragment nagrania, w którym Ksiądz profesor mówi o cenie za poszczególne rzeczy i które wynoszą za każdym razem przynajmniej kilkaset złotych, tabernakulum 700 tysięcy złotych. Choć cena ostatniego może zaskakuje, a najdroższe znalezione przeze mnie w internecie tabernakulum kosztuje ponad 215 tysięcy złotych, to uczciwym jest, że jednak Ksiądz dr hab. mówi o tym wprost i poprzez powszechnie dostępną transmisję na żywo, która jest codziennie dostępna. Niemniej tak duża cena budzi zdziwienie, więc sprawa mogłaby zostać wyjaśniona.

Kolejno padają słowa, że reporterka weszła między członków Rycerstwa i ,,stanęła naprzeciw samego Księdza Natanka i zrobiło się niebezpiecznie”. Problem jest jednak w tym, że nie było mowy o zagrożeniu, poza tym wyjątkiem, że dziennikarze od początku nie przestrzegali jasno wypisanych reguł na tablicy przy wejściu do Pustelni, że nie wolno wchodzić telewizji, potem zaś ekipa, moim zdaniem, naruszyła przestrzeń osobistą (inni nazwaliby to ,,prywatną”, lecz, jak wiadomo, jestem przeciwnikiem tego pojęcia), gdy reporterka podbiegła do samochodu Kapłana i otworzyła drzwi, a więc naruszyła jego własność, zbliżyła się do osoby wbrew jej woli (każdy ma prawo do nienaruszania jego przestrzeni osobistej w kontaktach społecznych) i uczyniła to w sposób gwałtowny, co mogło zrodzić kolejne napięcia. Poza tym bezczelnym było zwrócenie się w stylu ,,Przepraszam bardzo, chciałam z Księdzem porozmawiać. Z Księdzem czy z panem Piotrem Natankiem?”. Tu Ksiądz Piotr zareagował osobliwie i bardzo powściągliwie, bowiem powiedział ,,Ale, Aniołku”. O lekką formę dręczenia zakrawa też fakt, iż dziennikarze od razu udali się w pościg swoim samochodem i chcieli (przynajmniej jako oznaką zewnętrzną) wjechać na teren cudzej posesji. Niebezpiecznym momentem najprawdopodobniej w tym materiale określono pana wybiegającego przed posesję, który z groźną miną, nieco i tonem podbiegał do cofającego się samochodu redakcji i mówił, że nie wolno wjeżdżać. Tylko że podbieganie do samochodu i nawet nie zaglądanie przez szybę, a więc naruszanie przestrzeni osobistej tak, jak uczynili to dziennikarze, nie jest formą agresji, tylko skutecznym sposobem na nie tylko powstrzymanie ekipy przed wjazdem, ale i nie pozwolenie, by czatowała przed wejściem. Ktoś by powiedział, że mógł czekać w miejscu, cierpliwie tłumaczyć i zadzwonić na policję. Co do pierwszego – wyżej wytłumaczyłem, że tamta metoda jest skuteczniejsza, co do drugiego – z ludźmi mediów trzeba postępować twardo (i mówi to Wam człowiek, który jest już w mediach niemały czas), co do trzeciego – nikt życzliwy i cierpliwy nie chce się z nikim sądować ani nasyłać policji. Niebezpiecznym momentem, zdaniem wyobraźni kamerowej twórców filmu, miało być także wykrycie przez któregoś z rycerzy płci żeńskiej, że dana reporterka nie jest jednym spośród nich i że szkodzi. Tyle grozy i ,,niebezpieczeństwa”…

Co należy dodać – reporterka nie uszanowała stanu faktycznego w Kościele, czyli tego, że mimo oficjalnej suspensy, Ksiądz Piotr dalej pozostaje Księdzem i wypowiada się o nim przez samo nazwisko, o czym przypomina protestujący wobec kamerowania świadek. Jakkolwiek prawdą jest, że jest to droga publiczna i tam jeszcze reporterzy mieli prawo kamerować. Choć nie dziwię się pewnej nerwowości w tej sprawie, jeśli niejedne media przyjeżdżały tam, by nagrać kolejny negatywny materiał o Pustelni Niepokalanów. Cóż, tu jednak emocje nieco puściły, ale nie doszło, z tego co przynajmniej ujrzeliśmy, do żadnego naruszenia ,,nietykalności osobistej” (chodzi mi o nietykalność cielesną i naruszenie własności), jak w przypadku reporterki, czego przykład podałem już wyżej.

Mocnym argumentem miało być nagranie z matką jednego z rycerzy. Akurat efekt się nie udał, bowiem wypowiedź matki o relacjach z synem cechowała się dosyć dużym szacunkiem i czułością i żadne zdanie syna nie mogło być uznane za przejaw agresji, a stwierdzenie o ,,zawężonym umyśle”, choć może zbyt ogólne i niepotrzebne (moim zdaniem), nie jest jeszcze dowodem na jakiś fanatyzm. Potwierdza to również coś przeciwnego panującej w filmie atmosferze, czyli zdanie syna ,,Mamo, nie bój się. Mamo, nie bój się”, co znowu potwierdza brak agresji, a nawet umyślnego lub nieopanowanego wzbudzania strachu w członkach jego rodziny. A już rozbawiło zupełnie, gdy puszcza się również fragment, gdy mama mówi o tym, iż ci ludzie modlą się za masonów. Masoneria istnieje, wystarczy zajrzeć do internetu i zobaczyć strony polskich lóż (mógłbym więcej wykazać, ale to powinno wystarczyć, zresztą nie raz o tym mówiłem). Poza tym, prawidłowa modlitwa ,,O Maryjo bez grzechu pierworodnego poczęta” zawiera w sobie frazę ,,za masonami i żydami”, później ,,za masonami i poleconymi Tobie”. Dopiero później tę modlitwę zmodyfikowano, mimo tego, że masoneria wcale nie przestała istnieć ani raczej nie zmniejszyła swojej działalności, zaś o tej organizacji pisał choćby Święty biskup Józef Sebastian Pelczar, zaś tamta dawna fraza, o której wspominam, pochodzi chyba od Świętego ojca Maksymiliana Marii Kolbego, a co dopiero mówić o papieżach, którzy napisali jasno, że za przynależenie do tej organizacji jest automatyczna ekskomunika (w tym Jan Paweł II to potwierdził). Inną frazą było ,,wybrał wszystko z konta”. Przypominam, że każdy może robić ze swoimi pieniędzmi, co zechce. Niemniej nawet w samym materiale nie wydaje się, by były to pieniądze matki. A jeśli jednak, to byłoby to oczywiście haniebne. Niemniej jeden przypadek nie definiuje całości, choćby nie wiem, jak był wzruszający faktycznie i faktycznie medialnie (tzw. fakt medialny).

Padł także zarzut, że Ksiądz Natanek na siłę wciąga ludzi do Nieba i ma ,,telefon do Pana Boga”. Po pierwsze – każdy z tej organizacji może wyjść i nie słyszałem o żadnych prześladowaniach niczym mafii wobec byłych jej współpracowników. Po drugie – modlitwa jest telefonem do Pana Boga, każdego wierzącego, a nawet tego, co się jeszcze nie nawrócił, ale zwróci się ufnie do Boga. Poza tym Bóg wszystko słyszy. Dlatego taki zarzut jest na wyrost, a nawet gdyby wiązał się z jakimiś nadużyciami, to nie zostały one podane w filmie.

Argumentami ,,wprawiającymi w osłupienie” miały być wypowiedzi rycerzy. O Nowym Kościele, czipach, szczepionkach, Niewieście i Nierządnicy, Apokalipsie. Szczerze mówiąc, nie chce mi się tego wyjaśniać, bowiem nieraz o tym pisaliśmy, poza tym nie ma tu nic nadzwyczajnego dla tych, co mają świadomość, z jakim kryzysem Kościół Święty zmaga się od kilkudziesięciu lat. Wyznaczenie zaś daty na październik jest bardziej oceną, niźli proroczym stwierdzeniem, kiedy szczepionki zostaną wprowadzone i kiedy zrealizują się globalne pakty zainicjowane przez Watykan, jak ten o edukacji czy deklaracja z Abu Zabi, gdzie dąży się do ujednolicenia wierzeń i praktycznych oraz strukturalnych rozwiązań. Być może jednak ta część filmu może być dla Państwa najbardziej szokująca, a piszący to autor, mając tę świadomość, winien te wszystkie aspekty Czytelnikom wyjaśnić. Proponuję zatem, by zaufali mi Państwo w tym temacie, aż wyjaśnię go szczegółowo podczas nagrania z pewną osobą na Łucznik News na Youtube, gdzie omówimy wszystkie te aspekty. To nie jest w końcu żadna wiedza tajemna. Nie proponuję jednak Państwu równocześnie szukania materiałów na te tematy w internecie i w innych źródłach, bowiem byłoby to z mojej strony nieco nieodpowiedzialne, gdyż należy tu uwzględnić podejście komplementarne i weryfikacyjne przy znajdowaniu odpowiedzi. Dlatego, jak już napisałem, postaram się to wyjaśnić w nagraniu na żywo, które będzie później dostępne do odtworzenia w dowolnym czasie.

Słabe jest także takie ukazanie sąsiadów Pustelni, że wypowiada się zaledwie kilku z nich i opowiadają chwytliwe hasła o pieniądzach, Holendrach, Norwegach, zniewoleniu rozumu i rzekomo panującym tam tabu. Zastanawiam się tylko, jak Ksiądz Piotr ma udzielać informacji na wszystkie pytania (choć i tak stara się to czynić przy kazaniach), gdy przybywa tam tysiące ludzi. Jednym z argumentów jest też wręcz sugestia wykorzystywania 90-letniej mamy Kapłana, iż cała posesja jest zarejestrowana na nią, a nie na Księdza Natanka. Cóż, nie wnikam w to, ale z tego, co wiem, Ksiądz Piotr traktuje swoją matkę z dużym szacunkiem, a gdyby była dręczona, to, przepraszam za wyrażenie, już by dawno zmarła z nerwicy czy z innej, podobnej choroby. Co do zarzutu o prowadzenie agroturystyki – podobny pomysł mieli Katolicy podczas epidemii, gdy rządy pozwalały na otwieranie pubów, restauracji, barów i tym podobnych oraz na połowę miejsc w środkach komunikacji, które to wszystkie są prawie zawsze o wiele mniejsze niż kościoły, ale w świątyniach i tak mogło przebywać maksymalnie 7 osób, dlatego owe osoby myślały nad tym, by organizować Msze Święte np. w autokarach, a już na pewno pojawiały się takowe na parkingach, gdzie uczestnicy siedzieli w swoich autach, zaś duchowny celebrował Najświętszą Ofiarę. Poza tym, gmina Maków Podhalański uznała zabudowania za obiekt kultu religijnego, a wypowiadająca się w programie pani sekretarz Maria Czarniak podkreśla: ,,Jeżeli chodzi o gminę, to nam to zupełnie nie przeszkadza [A zatem nie ma konfliktu z lokalnymi władzami]. Czy to jest Ksiądz, czy to jest kościół/Kościół [nie jestem pewien, czy miała na myśli ten małą czy dużą literą pisany], każdy we własnym sumieniu musi ocenić, czy chce tam być w tym miejscu i uczestniczyć w takim obrządku czy w takiej Mszy i odprawianej przez takiego Księdza”. Oczywiście wcześniej twórcy przytaczają wypowiedź Księdza Natanka i jego sąsiadów oraz matki wspomnianego syna, co wstąpił do Rycerstwa. Z tego obrazu ma wyłonić się człowiek, który gardzi prawem, więcej, jakoby porządkiem! Z tymże praktyka walki na sali sądowej i poza nią w zakresie prawnym jest zwykłą normą i nie powinna nikogo dziwić i dopóki komuś czegoś się nie udowodni, obowiązuje zasada domniemania niewinności i to nie tylko jako zasada sądowa, ale także chrześcijańska i po prostu ludzka. Mocnym argumentem jednak wydaje się wypowiedź inspektora nadzoru budowlanego z Suchej Beskidzkiej, pana Maksymiliana Głowacza, który mówi o tym, że nigdy nie widział takiej skali samowolki i że część tamtejszy obiektów narusza tereny gospodarki leśnej. Niemniej, jak mówiłem, takie rzeczy udowodnić sądownie i jak dotąd, jak wskazują twórcy filmu, prokuratura ukarała ,,Księdza-biznesmena” (lektor) karą w wysokości 1000 złotych. Ciekawe jest jednak, że mimo, iż, o czym sam nie wiedziałem, ponoć buduje kościół w Zawoi, to mimo opinii inspektora nadzoru budowlanego, rzecz nie jest zatrzymana ani tam, ani w samej Grzechyni przez policję. Czyżby jednak prawo było po stronie Księdza Piotra i jego prawników? Za chwilę jednak pada zdanie: ,,Rozbierze dobrowolnie, czy też będziemy stosować środki przymusu”. Czyli prawdopodobniejszą tezą wydaje się tu toczenie jakiejś sprawy na poziomie korespondencyjnym, polubownym, nie jest jednak wskazane w filmie, iż tamte budowy są zakazane wyrokiem sądowym, który jest nierespektowany. To kolejny przykład niepełności informacji w dziele ,,Alarmu”.

Określenie ,,Księstwo Księdza Piotra Natanka” także mnie ujęło – nawet mi się spodobało jako monarchiście, ale w zamyśle przekazu miało być objawem ,,prywaty”. Także ,,przywódca Rycerstwa Chrystusa Króla znajduje schronienie u swoich poddanych” – po pierwsze, nie jestem demokratą, więc wolę być poddanym niż obywatelem, który musi się ze wszystkiego zatem, jak nazwa mówi, obywać, po drugie – nikt chłopem pańszczyźnianym tam nie jest, jak już mówiłem – każdy może stamtąd odejść, kiedy chce, po trzecie – w sumie byłoby to piękne określenie na gospodarza terenu, wiążące się bowiem zatem z pewnym majestatem i dworską etykietą, gdyby nie dwa powyższe powody.

Choć jest to efekt komicznego nadania grozy reportażowi, to przynajmniej dzięki temu ciekawiej się oglądało. Mowa o muzyce, którą Państwo słyszeli, niczym z jakichś podziemi czy ,,jaskiniowych” rytuałów. Aczkolwiek nadanie tej sprawie w pewnym fragmencie wręcz satanistycznych rytmów jest już według mnie przesadą co najmniej estetyczną.

Co do suspensy kardynała Dziwisza z 2011 roku i późniejszych zaleceń Rady Stałej Konferencji Episkopatu Polski jest to kwestia rzeczywiście problematyczna. Niemniej uważam, że dużo w tej sprawie zawiniły media, o czym pisałem w pewnym artykule zresztą opublikowanym w jednej z gazetek parafialnych – tu pełna wersja z mojej strony: http://isidorium.blogspot.com/2017/10/o-legalnosci-istnienia-rycerstwa.html, a tu wydrukowana w kościelnym medium: http://isidorium.blogspot.com/2018/08/artyku-o-legalnosci-rycerstwa-chrystusa.html

Dobrze te kwestie wyjaśnia także Jan Moniak, który był przy Księdzu Piotrze, lecz stamtąd wyszedł. Mimo tego dokonuje uczciwej, nie emocjonalnej i rzetelnej oceny: http://misjakultura.blogspot.com/p/ks-natanek-i-biskupi.html

Dodać tylko należy ciekawą rzecz w wypowiedzi Księdza Łukasza Michalczewskiego, mianowicie nie stwierdził, tak jak wiele osób powszechnie od razu rzuca, że jest to sekta, tylko: ,,My nawet mówimy, że one mają znamiona pewnej sekty”. Znamiona, a nie istota. Oczywiście to tylko taka moja uwaga na marginesie.

Tu zaś odpowiedź samego oskarżonego, którą pozostawiam Państwa własnej ocenie:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Ta strona wykorzystuje pliki cookies
W celu uniemożliwiania jej wykorzystywania tych danych wyłącz pliki cookies w opcjach swojej przeglądarki internetowej
Akceptuje