Spektakl obłudy: Nazywaliście nas ruskimi agentami, a teraz chcecie naszego głosu

Duda czy Trzaskowski, a może…

Cieszę się z wyniku Krzysztofa Bosaka nie ze względu na to, ile procentowo głosów zdobyliśmy, tylko że nieco powiększyliśmy elektorat – chyba o 100 tysięcy. Poza tym, co ważniejsze, wyprzedziliśmy kandydata skrajnej lewicy… Nie, zaraz, mam uczulenie na to określenie, poza tym co to znaczy, że ktoś jest skrajny? Dlatego napiszę tak: wyprzedziliśmy kandydata LGBT-owego i Koalicji Polskiej oraz wszystkich innych. Nie wiem, czy mnie Krzysztof Bosak do końca przekonuje, ale ze wszystkich kandydatów był najlepszy. A czemu mnie nie przekonuje do końca? Tak, jak pisałem poprzednio – nie powiedział wyraźnie ,,tak” dla Intronizacji Pana Jezusa Chrystusa Króla na Króla Polski, jak Grzegorz Braun to uczynił, poza tym wolałbym chyba bardziej wolnościowe gospodarczo postulaty i mniej takiego układania się w mowie (jakkolwiek to ostatnie jeszcze jakoś rozumiem). Zawiodło mnie jednak, że chyba tylko jakoś 65% wyborców Konfederacji zagłosowało na Bosaka – to ciekawe, na kogo zagłosowali. Wracając do wyścigów – cóż, Hołownia nam bardzo odjechał, choć się nie dziwię, bo chyba coraz popularniejszym pomysłem staje się idea nie popierania partii, tylko kogoś z poza tego systemu. I by tu rozumieć dobrze słowo system, bo różnie to ludzie sobie wyobrażają – chodzi o brak konieczności organizowania się w partie, aby nie blokować postulatów ,,zwykłych” ludzi. Ojej… Jakaś luźna ta analiza, nie lubię takich pisać, choć zawsze się zastanawiam – z jednej strony lubię dawać konkrety, a z drugiej strony czasem teksty wychodzą ciekawsze, gdy piszę coś sposobem ,,głośno myślę”.

I teraz powyższe pytanie – Duda czy Trzaskowski? Szczerze mówiąc, to bez znaczenia, bo nie ważne, jak wyborcy Konfederacji się zachowają – i tak zawsze będą czemuś winni. Wcześniej byliśmy winni ,,rozbijaniu prawicy” i ,,marnowaniu głosów” oraz ,,sprzyjaniu wygranej Komorowskiego i PO-wców” (tu mam na myśli, że zanim powstała Konfederacja, to jej części wolnościowe i narodowe startowały jako własne byty polityczne). Potem byliśmy winni temu, że PiS nie uzyskał większości konstytucyjnej. Teraz byliśmy winni temu, że nie pozwoliliśmy Dudzie na zwycięstwo w pierwszej turze (no bo gdyby zsumować wszystkich głosy na Bosaka i tych, co dostali poniżej 1%, a może nawet na samego pana Krzysztofa, to Duda by od razu wygrał i byśmy nie drżeli dalej ze strachu, co to z tą Polską będzie…). A w tej chwili wszyscy się do nas uśmiechają, jak to wyborców Konfederacji wiele z Prawem i Sprawiedliwością łączy (poseł Terlecki) i nagle się okazuje, kilka dni po artykule ,,Gazety Polskiej”, że jednak ruskimi agentami nie jesteśmy… A, zapomniałem jeszcze o tym molestowaniu wyborców Konfederacji przez wyborców PiS-u przed pierwszą turą: ,,Głosujcie na Andrzeja Dudę! Tu o dobro Polski chodzi!”.

I teraz się uśmiechają, nagle nas słuchają, nagle nie oskarżają nas o najgorsze rzeczy, a jak Konfederacja wydaje oświadczenie, że nikogo oficjalnie nie poprzemy, tylko każdy z nas będzie postępował według własnego sumienia, to nagle podejmujemy ,,debilną decyzję” (Cejrowski), ale jednak jesteśmy ,,patriotami” (Ewa Kurek), mimo, że wcześniej zostaliśmy nazwani nieodpowiedzialnymi chłopcami, którzy zdestabilizowaliby nasz kraj. Cóż za szczyt hipokryzji!

I dobrze wiem, jak się ten spektakl zakończy. Po wyborach, jeśli Duda nie wygra, będziemy winni temu, że to nasze głosy zdecydowały, iż zaprzepaściliśmy piękny projekt Polski na wiele lat i że działamy tylko na rzecz własnych interesów. A jak Trzaskowski przegra, to znowu zaczną nas nazywać ,,skrajną prawicą”, a PiS powie, że wcale nas nie potrzebował i że oni tu tworzą jako jedyni skuteczne reformy dla patriotycznego kraju. Nie łudźmy się. Jeśli będziemy się łudzili, to znowu wpadniemy w ten podział ,,albo PiS albo PO – albo dobro albo zło”, które zapanuje w naszym państwie.

Dlatego odpuśćcie sobie, bądźcie przynajmniej uczciwi, a nie obłudni. Tyle lat wyzywania nas od zdrajców Polski. Myślicie, że to nie boli i to mocno? Myślicie, że winniśmy przebaczyć? Przebaczamy, lecz nie damy się też wykorzystywać dłużej do gry, w której żadna ze stron nie opowiada się po stronie Polski Katolickiej. Trzaskowski to zupełnie nie nasza bajka. A co do Dudy – czemu raz jeździ na Jasną Górę, innym razem pali świece chanukowe? Czemu, ja przynajmniej nie słyszałem, nie zaprzeczył byłemu wicepremierowi Jarosławowi Gowinowi, że jego wizyta na Małej Intronizacji w Łagiewnikach 2016 nie miała charakteru wizyty prywatnej, jak to pan Gowin stwierdził, tylko oficjalnej, w imieniu władz państwowych? Czemu kwota wolna od podatku, wbrew obietnicom pana prezydenta, nie została podniesiona na wymagany poziom? Czemu nie ma reakcji na Stop447? Czemu mowa jest o zapraszaniu do Polin podczas swego wystąpienia przez głowę państwa? Wszystko byłbym w stanie zrozumieć, ale zapalanie chanukowych świec, a więc łamanie pierwszego przykazania ,,Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną” i przyjmowanie zasady ,,Panu Bogu świeczkę, a diabłu ogarek” oraz pasywność obozu Prawa i Sprawiedliwości wraz z prezydentem Dudą w sprawie całkowitego zakazania aborcji (już nie mówię o pojedynczych punktach i inicjatywach ludzi, którzy chcieli, by choć jedna przesłanka była wyeliminowana), gdy mieli wszystkie narzędzia ku temu, by to przeprowadzić, przekonuje mnie, bym nie zagłosował ani na jednego kandydata ani na drugiego. I, co straszne, pan prezydent jakoś nie protestował i nie protestuje, jak i nie zapowiada protestów przeciw przymusowi szczepień i ograniczaniu kościołów, mimo, że stało się to ze złamaniem konkordatu! Nie było żadnych rozmów z Kościołem – było narzucenie z góry i koniec. Poza tym nie popieram socjalizmu, jakkolwiek program 500+ jest dobrym rozwiązaniem – na pewno nie na stałe, ale przynajmniej na jakiś czas, by wyprowadzić rodziny z nędzy, choć najlepsze jest po prostu obniżanie podatków.

Nie będę głosował na Trzaskowskiego, bo głos to wyraz swojego poparcia, a nie tylko wyraz gry politycznej. Nie będę głosował na Andrzeja Dudę, gdyż nie wyznaję zasady czynienia ,,mniejszego zła”. Zło to zło, a ja nie chcę, by znowu front w Polsce rozciągał się między te same, dwie partie – PiS, PO, PO, PiS, PiS, PO, PO, PiS. Te partie wiele od siebie programowo się nie różnią, wbrew pozorom. A w kwestiach ideowych ani nie można być jak lewica i liberałowie ani jak udawana prawica, która nie potrafi okazać do końca wierności Bogu i Kościołowi.

Poza tym, jestem monarchistą, kiedyś byłem zdeklarowanym demokratą, lecz teraz brzydzę się demokracją. Tylko monarchia jest sensownym ustrojem. Oczywiście, zależy na jakich zasadach oparta, ale propozycje są – na przykład integralizm luzytański albo nacionalcatolicismo Accion Espanola (,,Prawica Monarchizm Nacjonalizm” – profesor Jacek Bartyzel – polecam, jakkolwiek nie jestem legitymistą, ale legalistą już tak).

Zastanawiałem się długo, czy głosować na obecnego prezydenta. Byłem nastawiony pozytywnie, lecz doszedłem do wniosku, że to kłóci się z moim sumieniem, najbardziej z powodu chanukowych świec, łamania konkordatu i szczepionek. Gdyby nie to, zagłosowałbym, gdyż nie uważam, że prezydent Duda jest jakimś bardzo złym prezydentem.

Aby jednak nie dawać ewentualnej możliwości sfałszowania głosu, pójdę i zaznaczę dwie kratki (zawsze trudniej sfałszować, niż dać kartkę nie zaznaczoną – przynajmniej, w razie czego, będą musieli się więcej namęczyć mazakiem). Ewentualnie dopiszę trzeciego kandydata – Grzegorza Brauna albo Krzysztofa Bosaka, choć nie wiem, by później niepotrzebna krytyka nie spadła w jakiś sposób na te dwie osoby (np. przez ogłoszenia o incydentach przewodniczącego PKW i potem o tym, jacy to my, Konfederaci, jesteśmy niepoważni i jak niepoważnie traktujemy państwo).

A co do argumentu, że LGBT-owce powiększą swą władzę – to słabe trochę, bo PiS w Sejmie i tak ich zablokuje, chyba że Porozumienie odłączy się od Zjednoczonej Prawicy. Generalnie trzeba by wówczas rozpisać nowe wybory, a wtedy Porozumienie i, tu jakkolwiek ubolewam, Solidarna Polska nie będą miały szans, a może w końcu i Koalicja Polska wypadnie z Sejmu, bo Lewica pewnie się utrzyma. Ale Konfederacja będzie miała więcej głosów i PiS będzie musiał się z nią układać. Chociaż oczywiście Zjednoczona Prawica znowu może startować razem, chyba że PiS będzie chciał, jak robił to przez dłuższy czas, by wygrywać wszędzie samodzielnie i wygrać, co się da, by zmienić kraj (nie krytykuję samego podejścia, bo jest ono słuszne – im więcej władzy, tym łatwiej przeprowadzać reformy). I że tym razem chciałby wyeliminować niepewnego koalicjanta, jakim jest Gowin.

Jeśli nie rozumiecie mojego wywodu, to skrócę tak: nie chcę pełnej władzy PiS-u przez politykę szczepionkową i antyzdrowotny reżim sanitarny (np. kwestia maseczek, które nie pozwalają na swobodny oddech, co jest podstawowe dla prawidłowego funkcjonowania organizmu człowieka) i wolę sytuację ponownych wyborów parlamentarnych (tak, mimo, że te były już w 2019). Wtedy Konfederacja będzie miała szansę na wymuszenie koalicji z PiS-em, a lewicowo-liberalni nie mają i tak szans, zaś Hołownia nie założy partii, tylko stowarzyszenie, jak sam powiedział (przynajmniej ruch pozapartyjny, ale chyba mówił o stowarzyszeniu). A poza tym, będę budował ruch monarchiczny w Polsce – i wertykalnie i horyzontalnie, dopóki Dobry i Sprawiedliwy Bóg mi pozwoli. I oczywiście media na cześć Niepokalanego Serca Królowej Polski. Dobrą propozycją jest także Nowy Ład Społeczny przedstawiony społeczności Isidorium przez pana doktora Zygmunta Hazukę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Ta strona wykorzystuje pliki cookies
W celu uniemożliwiania jej wykorzystywania tych danych wyłącz pliki cookies w opcjach swojej przeglądarki internetowej
Akceptuje