Hołd składany szatanowi, egzorcyzmowanie mediów i Jan Paweł II

W nawiązaniu do napisanego przed chwilą artykułu, chciałbym teraz rozważyć pewną kwestię, która wiąże się z Janem Pawłem II. Niewielu o tym wie, ale czynił on coś niezwykłego, o czym świadczą egzorcyści.

Egzorcyści mówią bowiem, że gdy Święty Jan Paweł II przylatywał do innego kraju i po zejściu z pokładu całował ziemię, na którą przybywał, to było jak 1500 egzorcyzmów w jednym momencie. Była to bowiem tak ogromna pokora.

I ktoś by właśnie mógł powiedzieć, nawiązując do poprzedniej publikacji, że Jan Paweł II przecież mógł to czynić za zamkniętymi drzwiami, sam na sam w ogrodzie lub po prostu tak, by go inni nie widzieli, np. w górach.

I on na pewno by tak uczynił. Człowiek, który chciał iść do zakonu, chyba do karmelitów, a zatem tak pokorny i cichy, z pewnością wolał, by skryć się w tym pięknym akcie miłości do Boga i ludzkości sam na sam z Wiecznym Słońcem skrytym w Życiodajnym Tabernakulum.

Czemu jednak papież postanowił czynić to publicznie, przed kamerami? Na pewno nie z pychy. Na pewno nie tylko z radości, którą pragnął podzielić się z ludźmi. Uczynił to, by zatrząść nie tylko piekłem, ale i Ziemią. Wywrócił reguły do góry nogami. Zrobił coś wbrew skostniałemu systemowi tego, co wypada, a co nie wypada. I wreszcie – skradł show. Ale skradł je nie po to, by by być gwiazdą, lecz wykorzystać media do tego, by ten ogromny egzorcyzm ujrzeli ludzie na całym świecie, by złamać nienawiść biorącą się z chaosu medialnego, by zmienić zasady gry i przekazać: to pokora jest najważniejsza. Jakże to odbiegające nieraz od celebryckiego życia i lansowania przez media tylko tego, co płytkie, powierzchowne i popularne. A on do tej powierzchni się zniżył i nadał sens temu, co niepopularne. Jakże bowiem dotąd świat i media interesowały się tym, co grzebie pośród mułu ziemi, co nie jest piękne, wybotoxowane i skaczące z wielką częstotliwością migania do kolejnej sceny? Jan Paweł II zmienił reguły gry medialnej wręcz na całym świecie – pokazywał również nieraz, jak ważni są ci, których nie tylko inni pomijają, ale że dzieje się to także przez pewien mechanizm w mediach, czyli gdy przechodzimy z jednego kadru do drugiego, byleby atrakcyjniejszego. A Jan Paweł II zatrzymywał się właśnie przy ubogich, wchodził w miejsca najbardziej nieoświetlone i fizycznie przez elektryczność i metaforycznie, choć również fizycznie przez blask reflektorów.

Pomyślmy sobie również, jak ogromna to była bomba duchowa. To całowanie ziemi było niczym bomba atomowa wysyłana nie tylko do miejsca, do którego przybywał, ale i odbierana i rozprzestrzeniana przez ludzki język na całym świecie poprzez media i ludzi.

Pamiętajmy także, jak znakomitym aktorem był nasz rodak. Jego przemówienia zmieniały bieg historii i bieg wydarzeń wymieniany wewnątrz redakcji, na zebraniach redakcyjnych, jak i na newsowych, dynamicznych paskach największej jakości rzeczy, jakimi były nowe technologie i ich rozwój i wszystko, co on przynosił. Nadawał narrację światu, narzucał własne reguły gry i interpretacje – dziś nazwalibyśmy to marketingiem narracyjnym, czyli czymś, co słynny Eryk Mistewicz wymienia jako najważniejszy czynnik zmieniania świata przez media i tych, którzy tego używają.

Mediom potrzeba wyegzorcyzmowania. Ogromny hołd jest składany szatanowi, gdy wydaje się panować wręcz jakaś reguła, że każdy najlepszy film, puszczany wielokrotnie na całym świecie musi zawierać w sobie choćby jedną nieczystą scenę lub choćby skalanie bohaterów jedną, rzekomo niewinną i piękną ,,miłością”, najlepiej jeszcze oczywiście w trudnych okolicznościach, w jakich się oni znajdują. A jeśli nawet nie, to tak prowadzenie później scenariusza, byśmy płakali za tymi, którzy przecież ,,tak się kochali”, a teraz śmierć tak okrutnie rozdzieliła ich los… Jakże wielka manipulacja i zabawa w doktora inżyniera dokonuje się tutaj na ludzkich uczuciach, na odbiorcach, na widzach!

Dlatego właśnie tak bardzo potrzebne są media prawdziwie katolickie, które nie ulegają relatywizmowi, nie promują zniekształconej moralności. Dlatego właśnie potrzeba nam odżycia mediów wzorem tych prowadzonych przez Świętego ojca Maksymiliana Marii Kolbego, który oddawał się i wszystkie swoje dzieła Niepokalanej. Matka Boża doprowadzała je do czystości i trzymała je mocno przez pokorę, ubóstwo i oddanie jej wiernych synów i córki.

Musimy wygrać tę walkę. Musimy być na Chrystusa Króla ordynansach, jak pięknie głosi pieśń. Musimy odbijać przestrzeń duchową nad mediami, musimy walczyć o każdy ich skrawek, który, nieopanowany, rozniesie się prędko niczym śmiertelny wirus i będzie skapywał na umysły nieprzygotowanych słuchaczy. Musimy gruntownie przeorać media. Kto wie, czy nie będą potrzebne również egzorcyzmy. Sądzę, że tak, gdyż druzgocąca ludzkie serca i umysły ciemność świetnie się trzymających interesów przemysłu pornograficznego i gór złośliwości sypiących na prawo i lewo opary swego nieumiarkowania uzależniły, również finansowo, media na tyle, iż tylko owa bomba atomowa Najpokorniejszej Służebnicy Ducha Świętego może przemienić ziemię, tę ziemię.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Ta strona wykorzystuje pliki cookies
W celu uniemożliwiania jej wykorzystywania tych danych wyłącz pliki cookies w opcjach swojej przeglądarki internetowej
Akceptuje