Nie jestem tradycjonalistą, kolejnym ,,izmem”. Jestem tradycyjnym Katolikiem

Ogłaszam, odczekując dobę całą (tak, u mnie to dużo – w końcu pracuję w trzech redakcjach i wymyślam ciągle nowe ankiety), że debatę na temat tego, czy nie chodzić na NOM, nawet, jak nie mamy dostępu do tradycyjnej liturgii bezpośrednio, wygrał Kamil Piątkowski i wszyscy, którzy stanęli w tym samym obozie, co on. I oświadczam: nie jestem tradycjonalistą, kolejnym ,,izmem”, ale tradycyjnym Katolikiem.

Inni tradycjonaliści mogą się teraz obrazić, nazwać mnie heretykiem i powiedzieć, że było za mało czasu, ale sorry – czas dałem, od wczoraj nic nie dopisaliście w dyskusji przez te 24 godziny.

Wiem, co powiecie, przerabiam to z Wami przez lata. Powiecie, że prawda jest prosta i nie ma co o niej dyskutować, a my mamy mówić ,,tak, tak, nie, nie, a co nadto jest, od złego pochodzi”. Ciekawe jednak, że działa to u Was tylko w jedną stronę. Powiem to wprost, choć nigdy nie chciałem tego mówić, ale ostatnie wydarzenia na prywatnych czatach i w komentarzach pod postami każą mi to powiedzieć: Zachowujecie się jak faryzeusze – Tradycja, Tradycja! Tylko że Tradycja nie jest wymysłem Ojców i Doktorów Kościoła, papieży i Soborów, tylko Ducha Świętego, któremu oni się poddawali i dlatego zostali Świętymi. Czekam, aż powiecie wszyscy, jak sedewakantyści, że Kapłani posoborowi nie są Kapłanami i że kilkadziesiąt ruchów sedewakantystycznych i sedeprywacjonistycznych jest mądrzejszych od papieży po 1958 roku. Tak, tak – a co z Asyżem, a co z kanonami o tradycyjnej liturgii z Soboru Trydenckiego, a co z anatemą i tak dalej. Tylko czemu uważacie, że wszystko wiecie, a nie czytacie Księdza Malachiego Martina, ,,Ostrzeżenia zza światów” pod redakcją egzorcystów, Objawień współczesnych (tak, tak, wiem – 99% objawień dzisiejszych ma pochodzenie diabelskie, bo nie zrozumiecie jednego zdania i już Wam się wali logika)? Żenujące. Przymuszaliście mnie przez cały ten czas, mówiąc: Przecież to prawda, przecież to prawda! Potraficie cytować formułki i jesteście lepszymi teologami niż oni sami po wykształceniu. I uważacie, że myślicie logicznie, bo postępujecie zgodnie z literą, z zapiskami, a nie patrzycie na skomplikowaną sytuację i nie dostrzegacie tego, jak czterej papieże po 1958 musieli zmagać się z masonerią, a nie opuszczali Kościoła, idąc w tworzenie własnej, wygodnej, bezpiecznej przystani. I nie mówię o arcybiskupie Lefebvre – on bardzo dobrze zrobił i pewnie wiele wycierpiał. I nawet Bractwo Kapłańskiego Świętego Piusa X krytykujecie. Tylko że oni zawsze pragnęli być wierni Kościołowi i papieżowi, a nie tworzyć kilkadziesiąt ruchów sedeprywacjonistycznych i sedewakantystycznych, niczym protestanckie denominacje. Naprawdę tego nie widzicie? Każdy z Was jest mądrzejszy i głosi czystszą naukę?

Czy myślicie, że ja naprawdę nie widzę, co się wyprawia? Komunia Święta na rękę, tańczenie przy ołtarzu, odwracanie się tyłem do Tabernakulum, protestantyzacja mentalności, mitologizowanie Pisma Świętego przez biblistów, nie mówienie o Niebie, Czyśćcu i piekle i tak dalej? Ale czy to znaczy, że w każdym miejscu, gdzie jest NOM, nie mamy już Katolików, ale apostatów? Znaleźli się, ostatni sprawiedliwi… To może od razu do Żydów się przyłączycie? Tak, tak, wiem – nietrafne porównanie. Ale sami chcecie używać takich samych mechanizmów, jak zatwardziały naród żydowski.

Krytykujecie i czepiacie się wszystkiego, co się da, a potem mówicie, że nikogo nie obrażacie, ale musicie nazywać wprost heretyka heretykiem. Skąd taki gorący język u Was? Cuda Eucharystyczne nawet na NOM-ie mamy, ale Wy dalej uderzacie w swoich, zamiast w rzeczywisty ruch protestancki i wszelkie sekciarskie. A, no tak – przecież wszystkie te cuda były spreparowane. No normalnie newsy z pierwszej ręki – nawet bez uczciwego, dziennikarskiego śledztwa ani bez sądu.

Sami mnie teraz o gorący język oskarżycie. A proszę bardzo! Przez lata milczałem, przez lata Wam ulegałem, przez lata słuchałem obrażania mnie i moich przyjaciół. I to wielu przyjaciół tradycjonalistów! Przecież to jest jakieś szaleństwo! Dlatego doczekaliście się owoców swego postępowania – dziś wybuchł wulkan, który oświadcza Wam Waszą hipokryzję. Nigdy nie myślałem, że to napiszę. Ale przekonały mnie też dwie rzeczy: przymus na wolną wolę z Waszej strony i ogromne dobro, jakiego doświadczyłem od tych, którzy mają głęboką wiarę, są otwarci na Tradycję i są mymi przyjaciółmi, na których mogłem polegać, gdy potrzebowałem pomocy i gdy miałem naturalną potrzebę usłyszeć nie kolejny wykład o tym, jak wszędzie wszyscy mówią herezję, tylko dobre, miłe słowo wsparcia. Dziękuję Wam! Wasza postawa mnie przekonała. Nie wymienię Was ani z nazwiska ani z imienia, bo by Was ,,zadźgali”. Nie odejdę też od dumnego dziedzictwa śp. mistyczki, mej doszywanej babci, Leokadii Wójcik. Tylko w niej i w pewnym żyjącym przyjacielu prawie zawsze mogłem się oprzeć. I nie mieli tego od siebie, lecz z pokornego umiłowania życia Bożego i dążącego do prawdy, lecz i okazywania miłości tym, którzy błądzą, a nie pokazywania im krzyżackiego miecza i udawania, że przecież nie przymuszamy.

Nic nie ugrają ci, którzy przymuszają innych do przyjęcia prawdy, bowiem to musi być akt woli. I przestańcie gadać, że nie przymuszacie, bo patrzycie się tylko w Waszą rzekomo szczytną misję głoszenia prawdy, a nie potraficie jej nawet przekazać, jakbyście nie znali nauki o stosownej formie i o tym, co mówił Święty Tomasz z Akwinu, czyli że człowiek jest istotą duchowo-psychiczno-fizyczną, a zatem że musi być i treść i forma.

Bronicie Tradycji a klniecie, pijecie, palicie (tak, znam takie przypadki, nawet opętanego tradycjonalisty, którego znałem osobiście) i zamiast wyciszyć się i nabrać pokory, idziecie dalej jak betoniarka, by wszystko wyrównać na miarę Waszym szkiełkiem i okiem. Skupcie się na moralnym życiu, na patrzenie na ludzi pod tym kątem. Jeśli nie przyjął jeszcze wiedzy, to nie znaczy, że jej nie przyjmie i że nie ma w sobie życia wiecznego, bo to jest kwestia łaski, a nie wiedzy, niczym w gnozie.

Aby było jasne – to nie jest całe moje zdanie o Was. To jest tylko to, czego bałem się powiedzieć przez lata, myśląc jeszcze, że to ja może błądzę. I owszem – błądzę. Atoli potrafię się do tego przyznać. A Wy? Czy Wy macie patent na prawdę czy pokora i Bóg? Życzę Wam wszystkiego, co najlepsze i zgodne z wolą Bożą. I każdy, kto mnie naprawdę zna, wie, że zazwyczaj mam niestety gołębie serce i nie potrafię nikogo skrzywdzić. Lecz po dłuższym czasie potrafię zmienić się w lwa i po góralsku, zgodnie z mą domieszką krwi, trzepnąć hipokrytów. Jeszcze raz aliści życzę Wam wszystkiego, co najlepsze i nie odmawiam Wam bycia Katolikami, jak Wy nam, co nie są ani sedewakantystami, ani sedeprywacjonistami ani tymi, co w NOM-ie jeno zło widzą, na pozostałe dobro będąc ślepymi.

A oto zdanie Kamila, który przekonał mnie do siebie nie jakimiś uczuciami i czym tam jeszcze, tylko swą najbardziej merytoryczną ze wszystkich wypowiedzią. Jeśli chcecie jego atakować, to lepiej mnie zaatakujcie – pod powyższą krytyką to ja się podpisuję, on tylko pod poniższymi słowami. Niech ja nie zwyciężę, ani Wy ani nikt inny, jeno Niepokalana!

,,Dopóki są słowa konsekracji to mamy ważną MSzę Świętą. IŚC NA NOM, a nie zostać w domu. Dlaczego ? Kiedyś to mówiłem Norbertowi. Trzeba nałożyć historię Kościoła na historię Pana Jezusa. Kościół przed soborem był piękny, silny, cudowny jak Pan Jezus, gdy czynił cuda, gdy ludzie masowo za Nim chodzili. Po SVII Kościół katolicki jest jak Pan Jezus podczas męki – pobity, ubiczowany, ośmieszony, opluty, zniszczony, krwawi, ALE NADAL TO TEN SAM PAN JEZUS. Teraz właśnie Kościół katolicki jest na etapie swojej Męki. Poraniony krwawi, ale nie przestaje być Kościołem pomimo, że ta nowa Liturgia oczywiście jest o wiele mniej godna, zapewne nie ściąga tylu Łask, ale nadal to jest MSza Święta. Więc wolę iść na NOM niż obejrzeć virtualnie VOM.Dziś tradycjonaliści, którzy uważają, że NOM i święcenia posoborowe i Sakramenty są nieważne, odrzucają to wszystko, odwracają głowy, mówią, aby tam nie mieć z tym nic wspólnego – zachowują się jak uczniowie Chrystusa, którzy chodzili za Nim, gdy czynił cuda, ale odeszli i wstydzili się Go podczas Jego męki. Warto wziąć to pod uwagę.Chociaż oczywiście uważam, że Kościół musi wrócić do Tradycji i do wszystkiego co przedsoborowe to traktuję Kościół w obecnej sytuacji jak Pana Jezusa podczas męki. Staram się Go nadal kochać, otrzeć z krwi chociaż już nie jest taki piękny i wiem że umrze… ale zmartwychwstanie jeszcze piękniejszy niż przed SVII. Dlatego nie odrzucam NOM. Męka Jezusa była Wolą i dopustem Bożym – podobnie jest z Kościołem, który taką samą drogę przejść musi.”

,,Norberto no to co ja powyżej napisałem jest chyba wszystkim co mam do powiedzenia w tej sprawie. Dopóki jest konsekracja to mamy Mszę Świętą. Ryt może być bardziej lub mniej godny. Tak mówił ks Murziński, tak mówił chyba ks Guz. I tak mówił nawet jeden ksiądz z FSSPX co słyszałem na własne uszy. Mieliśmy kilka cudów eucharystycznych w ostatnich latach, więc to chyba potwierdza ważność NOM.”

,,Ok. Kolejnym argumentem ode mnie są Objawienia współczesne. Jeśli NOM jest Mszą nieważną i idąc na nią grzeszymy, to trzeba by uznać, że wszystkie objawienia nie pochodzą od Boga. Stefano Gobbi, Ottavio Michelini, Orędzia na czasy ostateczne, które właśnie nadeszły, Adam-Człowiek, Alicja Lenczewska – to tylko kilka pozycji objawień, w których nie ma (chyba) nigdzie mowy, że Msza Święta (jakiś ryt) jest gdzieś nieważna. Jest mowa o braku wiary u kapłanów, że nie dotykają wzrokiem Pana Jezusa w Eucharystii etc. Ale nigdzie chyba we współczesnych objawieniach nie ma mowy, że obecna Msza Święta jest nieważna i aby tam nie iść. I tu pada pytanie: ” Czy więc wszystkie te objawienia są szatańskie ? Czy Pan Bóg zostawił nas bez prawdziwych objawień i zostali nam tylko mądrości LUDZI – tradycjonalistów i im mamy wierzyć ? No raczej wątpię, że dzisiaj głosem Boga są tylko tradycjonaliści. Mam przekonanie, że to Bóg tym bardziej dziś mówi do nas przez te objawienia ( nie wróg ) i skoro dopuścił SVII i ten ryt to tak samo jak dopuścił, aby ludzie zniszczyli Ciało Pana Jezusa. Z pewnością Pan Bóg poinformował by nas w wielu objawieniach, że Nowa Msza jest nieważna. PRzepraszam za wszelkie błędy stylistyczne i techniczne, mam tylko średnie wykształcenie :D”

,,Ja napisałem że wg części tradycjonalistów NOM jest rytem nieważnym. I może tacy tutaj są. I niektóre argmenty były do tych ludzi, niektóre do innych.”

2 thoughts on “Nie jestem tradycjonalistą, kolejnym ,,izmem”. Jestem tradycyjnym Katolikiem

  1. Norbercie podpisuje się pod tym rozważnym artykułem Tradycja czy nowa posoborowa Msza Sw są ważne i konsekracja w obu Mszach Sw Jest Dzieki kapłanom mamy przeistoczenie -żywego Jezusa .Tesknimy za Msza sw w kosciolach ..az tak bardzo ,ze w ukryciu uczęszczamy mała grupka poza kościołem gdyż za granica nie mamy żadnej już Ofiary Sw od 12/03/20r.Kaplan odprawia Msze sw twarzą do ołtarzyka domowego a my klęczymy jak na Mszy Sw Wszechczasow Dziękujemy ze mamy w „katakumbach „dzieki niemu Msze sw Spowiedź Sw i Komunie Sw na klęczkach i do ust ❤️Króluj nam Jezu z Maryja 🙏Modlmy się o intronizacje Jezusa w Pl ,a Msza sw Tradycyjna powróci i seminaria księży wypełnia się nauczaniem ich o tradycji Jezu ufamy Tobie i Maryi modląc się za każdego kapłana Czynmy dobro ❤️

  2. Bardzo dobry artykuł. Znam dużo tradycjonalistów, którzy zrobili sobie bożka z tradycji. Uczęszczają na Mszę św. Trydencką, ale są letnimi katolikami. Nawet słyszałam, że bardzo pobożny kapłan tradycjonalista, powiedział na spowiedzi pewnej osobie, aby nie uczęszczała na Msze Św. posoborowe, lepiej niech zostanie w domu, bo tylko Msze Św.Trydenckie są ważne. Ja uważam, że najważniejsza jest wiara Kapłana sprawującego Mszę Św. i nie ważne jaką. Przytoczę cytat z książki ,,Filozof” TW 1025 czyli pamiętnik Anty- Apostoła.Rozdział szósty str. 49
    ,,…Profesor pouczył mnie także, jak w sposób racjonalny odprawiać Mszę…W oczekiwaniu na głęboką zmianę całej tej ceremonii, w ogóle nie wypowiadał słów konsekracji.
    Aby zaś nie budzić podejrzeń, zastąpił je słowami prawie podobnymi przynajmniej pod względem wymowy ich zakończenia. Mnie tez przekonywał, abym tak czynił. Wszystko co tę ceremonię upodabniało do ofiary, należało stopniowo usuwać. A w ogóle Msza powinna być tylko wspólnym posiłkiem, jak u protestantów.”
    To miało miejsce w okresie przed soborowym gdzie jeszcze wszystkie Msze Św, były sprawowane w rycie Trydenckim.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Ta strona wykorzystuje pliki cookies
W celu uniemożliwiania jej wykorzystywania tych danych wyłącz pliki cookies w opcjach swojej przeglądarki internetowej
Akceptuje