Czasem myślę, czy nie pójść do kamedułów…

Jestem grzeszny i popełniam błędy. Czasem potrafię się skompromitować. Czy jednak wszystko robię źle? Czy nie zasługuję na to, by czasem, nawet od mojego wroga, usłyszeć, że choć jedną rzecz robię dobrze? To wstępne zdania do poniższej refleksji.

Czasem myślę, czy nie pójść do kamedułów – niby trudniej, ale dla mnie byłoby łatwiej. Mógłbym nic nie mówić, modlić się, pokutować i nie przeszkadzać innym. Wielu uznałoby, że już dawno tak powinienem zrobić, bo to, co głoszę lub w co wierzę, jest niedopuszczalne i kompromitujące i siejące nienawiść do innych ludzi. Niektórzy by jednak pewnie powiedzieli, żeby mnie nawet tam nie przyjęli albo wyrzucili.

Przez lata słyszałem wiele słów krytyki, słyszałem jednak i wiele dobrych słów. Krytyka wybrzmiewała bardziej na publicznym forum, zadowolenie ze mnie i mej pracy z kolei w bardziej bezpośrednich relacjach.

Taki stan rzeczy prowadzi do tego, że choć cenniejsze są słowa wypowiedziane bezpośrednio do drugiego człowieka, to jednak opinię publiczną w różnych sprawach i zdanie o Tobie kształtują ci, co krytykują.

Niepokoi mnie to, że jeszcze za rzadko (choć nie rzadko) ci, co popierają pewne rzeczy, nie komentują danych artykułów. Dają jedynie ,,lajki” i serduszka. Z kolei ci, co uważają mnie za przynajmniej wariata, nigdy nie polubią postów, z którymi może i się zgadzają, ale zawsze wypowiedzą się wtedy, gdy mają słowa krytyki do danej rzeczy.

Oczywiście, wiem, że pod tym postem zrobi się teraz burza. Jedni napiszą, jak mogę się tak wyrażać o tych, co jednak wspierają mnie swymi polubieniami, że jestem niewdzięczny i domagam się nie wiadomo czego. Drudzy napiszą, że czego się spodziewam, jak robię wszystko na przekór wszystkim, jestem nieposłuszny i propaguję rzeczy nieudowodnione oraz że powinienem słuchać innych.

Pierwsi powiedzą, że cenzuruję prawdę i nie pozwalam na publikację pewnych artykułów, które dostaję na maila czy ogłoszeń, które dostaję na priv na portalach społecznościowych lub na profil Łucznika Izydora na tychże. Drudzy powiedzą, że artykuły, które dopuszczam na portalu, są słabe, ,,fejkowe” i opierają się na źródłach, które ktoś opublikował, lecz nie zostały potwierdzone w TVP lub w TVN-ie lub w innych bardziej znanych mediach albo że opierają się na ,,objawieniach”, które dziś publikuje każdy oraz że wstawiam beznadziejne zdjęcia i nie mam choć nuty profesjonalizmu.

Możecie mi nie wierzyć. Chyba jednak zależy mi na drugim człowieku, skoro zostawiam takie rzeczy do refleksji, skoro nie boję się o tym napisać. No chyba, że ktoś już uważa, że jestem dobrym aktorem i świetnie manipuluję, chcąc wzbudzić współczucie, by wymusić u innych jakieś ,,poczucie winy”. Każdy ma wolną wolę, może uważać, jak chce.

One thought on “Czasem myślę, czy nie pójść do kamedułów…

  1. Od wrogów, nie ma co się spodziewać, nawet jednego dobrego słowa. Od wrogów można się spodziewać tylko szyderstwa , kpiny, wyśmiewania, krytykowania. Ale czy musimy się tym przejmować. Jeśli jesteśmy pewni, że mamy rację, że postępujemy słusznie, głosimy Prawdę Jezusa, idziemy właściwą drogą, to krytyka wrogów powinna po nas spływać jak woda po kaczce. Przecież Pan Jezus nie miał żadnego grzechu, tyle dobrego zrobił dla ludzi, uzdrawiał , wskrzeszał,pocieszał, nauczał, karmił głodnych, wyrzucał złe duchy, a czy dostał za to,jakieś podziękowanie, wdzięczność ? Z 10 uzdrowionych trędowatych tylko 1 wrócił się i podziękował. Za wszystko co dobrego zrobił był prześladowany, a na końcu zabity okrutnie i wyszydzony, wyśmiany, opuszczony nawet przez swoich apostołów. P.Jezus mówi :Biada wam, gdy wszyscy ludzie chwalić was będą. Tak samo bowiem przodkowie ich7 czynili fałszywym prorokom.”
    Cieszmy się gdy nas prześladują i wyśmiewają, krytykują. Stare przysłowie mówi; Jak nie wiesz co zrobić, spytaj swojego wroga o radę i zrób odwrotnie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Ta strona wykorzystuje pliki cookies
W celu uniemożliwiania jej wykorzystywania tych danych wyłącz pliki cookies w opcjach swojej przeglądarki internetowej
Akceptuje