Kolejne świadectwa dotyczące ,,Koronki do Miłosierdzia Bożego” – Halina Łabądź

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Chciałam przekazać świadectwo pewnej osoby, której poleciłam odmawianie Koronki do Miłosierdzia Bożego tak jak w oryginale zapisała s. Faustyna.

Ja wszystkim znajomym przekazuję prośbę Ks. Natanka o godnym odmawianiu Koronki do Miłosierdzia Bożego, to znaczy, bez używania zaimków.
Ta osoba, której przekazałam tę prośbę Księdza Piotra, powiedziała mi, że niedawno była w Częstochowie u Spowiedzi Świętej i jako pokutę otrzymała odmówienie Koronki do Miłosierdzia Bożego

– Tylko odmów ją bardzo pobożnie- i Ksiądz spowiadający powiedział: ,, nie mów dla Jego Bolesnej Męki, ale dla Pana Jezusa Bolesnej Męki”.
Bardzo mnie to świadectwo ucieszyło. To znaczy, że są jeszcze Kapłani, którzy znają prawdę i nie mogąc oficjalnie głośno powiedzieć tego z wiadomych powodów, przekazują to w Sakramencie Spowiedzi.

Drugie świadectwo pochodzi od mojego 10-letniego wnuczka Jasia, który jest ministrantem w Kościele pod wezwaniem Św. Jana Kantego w Warszawie. Gdy uczyłam Jasia, Koronki do Miłosierdzia Bożego odmawialiśmy: ,, dla Jezusa Bolesnej Męki ” oczywiście wytłumaczyłam mu dlaczego tak się należy modlić. Wnuczek odpowiedział: wiem babciu, że tak powinno się odmawiać Koronkę, bo w naszym Kościele Ksiądz Kamil też się tak modli. Niestety nie posługuje On już w tej Parafii, został gdzieś przeniesiony. Jednak ta wiadomość bardzo mnie podbudowała. Znałam Księdza Kamila jednak nigdy bym nie przypuszczała, że On też tak odmawia Koronkę do Miłosierdzia Bożego. Cieszę się ogromnie, że są tacy pobożni Kapłani.
Oczywiście, jeśli odmawiamy Koronkę w Kościele i prowadzący odmawia: Dla Jego Bolesnej Męki…, my możemy w myśli mówić :,, Dla Jezusa Bolesnej Męki” nie głośno, aby nie zakłócać modlitwy, chyba, że sami będziemy prowadzącymi.

Dodatek Isidorium:

III. Sąd Ostateczny jako miejsce uczenia się i wprawiania w nadziei

41. W wielkim Credo Kościoła centralna część, która mówi o misterium Chrystusa, począwszy od odwiecznego zrodzenia z Ojca i narodzenia w czasie z Dziewicy Maryi, i poprzez krzyż i zmartwychwstanie dochodzi do Jego powtórnego przyjścia, kończy się słowami: « przyjdzie w chwale sądzić żywych i umarłych ». Perspektywa Sądu Ostatecznego od najwcześniejszych czasów oddziaływała na codzienne życie chrześcijan, stanowiąc jakby kryterium, według którego kształtowali życie doczesne, jako wyzwanie dla sumień i równocześnie jako nadzieja pokładana w sprawiedliwości Boga. Wiara w Chrystusa nigdy nie patrzyła tylko wstecz, ani też tylko wzwyż, ale zawsze również wprzód, ku godzinie sprawiedliwości, którą Pan zapowiadał wielokrotnie. To spojrzenie ku przyszłości było dla chrześcijaństwa ważne w odniesieniu do doczesności. Wznosząc budowle sakralne, chrześcijanie pragnęli ukazać bogactwo historyczne i kosmiczne wiary w Chrystusa, dlatego stało się zwyczajem, że na wschodniej stronie przedstawiano Pana, który powraca jako król – wyobrażenie nadziei, zaś na zachodniej Sąd Ostateczny jako wyobrażenie odpowiedzialności za nasze życie; obraz ten « spoglądał » na wiernych i im towarzyszył właśnie w drodze ku codzienności. W rozwoju ikonografii uwydatniano coraz bardziej groźny i posępny aspekt Sądu, który widocznie bardziej pociągał artystów niż blask nadziei, który często nadmiernie przysłaniała groźba.

42. W epoce nowożytnej myśl o Sądzie Ostatecznym jest mniej obecna: wiara chrześcijańska zostaje zindywidualizowana i jest ukierunkowana przede wszystkim na osobiste zbawienie duszy. Refleksja nad historią powszechną jest zaś w dużej mierze zdominowana przez myśl o postępie. Podstawowy sens oczekiwania na Sąd Ostateczny jednak nie zanikł. Niemniej teraz przybiera całkowicie inną formę. Ateizm XIX i XX wieku ze względu na swą genezę i cel jest moralizmem: protestem przeciw niesprawiedliwościom świata i historii powszechnej. Świat, w którym istnieje taka miara niesprawiedliwości, cierpienia niewinnych i cynizmu władzy, nie może być dziełem dobrego Boga. Bóg, który byłby odpowiedzialny za taki świat, nie byłby Bogiem sprawiedliwym, a tym bardziej Bogiem dobrym. W imię moralności trzeba takiego Boga zakwestionować. Skoro nie ma Boga, który stwarza sprawiedliwość, wydaje się, że człowiek sam jest teraz powołany do tego, aby ustanowił sprawiedliwość. Jeżeli można zrozumieć protest przeciw Bogu wobec cierpienia na tym świecie, to jednak teza, że ludzkość może i powinna zrobić to, czego żaden bóg nie robi ani nie jest w stanie zrobić, jest zarozumiała i w istocie rzeczy nieprawdziwa. Nie jest przypadkiem, że z takiego założenia wynikły największe okrucieństwa i niesprawiedliwości, bo opiera się ono na wewnętrznej fałszywości tej tezy. Świat, który sam musi sobie stworzyć własną sprawiedliwość, jest światem bez nadziei. Nikt i nic nie bierze odpowiedzialności za cierpienie wieków. Nikt i nic nie gwarantuje, że cynizm władzy – pod jakąkolwiek ponętną otoczką ideologiczną się ukazuje – nie będzie nadal panoszył się w świecie. Toteż wielcy myśliciele ze szkoły frankfurckiej Max Horkheimer i Theodor W. Adorno, tak samo krytykowali ateizm i teizm. Horkheimer zdecydowanie wykluczył możliwość znalezienia jakiejkolwiek immanentnej namiastki Boga, równocześnie odrzucając także obraz Boga dobrego i sprawiedliwego. Radykalizując ekstremalnie starotestamentalny zakaz tworzenia obrazów, mówi on o « tęsknocie za całkowicie Innym », który pozostaje niedostępny, o wołaniu pragnienia, zwróconym do historii powszechnej. Również Adorno opowiedział się za odrzuceniem wszelkiego obrazu, co wyklucza również « obraz » kochającego Boga. Ale on także wciąż na nowo kładł nacisk na tę « negatywną » dialektykę i głosił, że sprawiedliwość, prawdziwa sprawiedliwość, domaga się świata, « w którym nie tylko doczesne cierpienie byłoby unicestwione, ale także byłoby odwołane to, co nieodwołalnie minęło »[30]. Oznaczałoby to jednak – a zostało to wyrażone w pozytywnych, a więc dla niego nieadekwatnych symbolach – że sprawiedliwość nie może istnieć bez zmartwychwstania umarłych. Taka jednak perspektywa niosłaby ze sobą « zmartwychwstanie ciał, które zawsze było całkowicie obce idealizmowi i królestwu absolutnego ducha »[31].

43. Z rygorystycznego odrzucenia jakiegokolwiek obrazu, które wynika z pierwszego Przykazania Bożego (por. Wj 20, 4), może i powinno czerpać naukę również chrześcijaństwo. Prawda teologii negatywnej została uwydatniona na IV Soborze Laterańskim, który zdeklarował wyraźnie, że jakkolwiek można dostrzec wielkie podobieństwo między Stwórcą i stworzeniem, zawsze większe jest niepodobieństwo między nimi[32]. Dla wierzącego jednak odrzucenie wszelkiego obrazu nie może posuwać się tak daleko, że dojdzie do « nie » w odniesieniu do obu tez, teizmu i ateizmu – jak tego chcieliby Horkheimer i Adorno. Bóg sam dał nam swój « obraz »: w Chrystusie, który stał się człowiekiem. W Nim, Ukrzyżowanym, odrzucenie błędnych obrazów Boga jest doprowadzone do końca. Teraz Bóg objawia swoje oblicze właśnie w postaci cierpiącego, który dzieli dolę człowieka opuszczonego przez Boga. Ten niewinny cierpiący stał się nadzieją- pewnością: Bóg jest i Bóg potrafi zaprowadzić sprawiedliwość w sposób, którego nie jesteśmy w stanie pojąć, a który jednak przez wiarę możemy przeczuwać. Tak, istnieje zmartwychwstanie ciał[33]. Istnieje sprawiedliwość[34]. Istnieje « odwołanie » minionego cierpienia, zadośćuczynienie, które przywraca prawo. Dlatego wiara w Sąd Ostateczny jest przede wszystkim i nade wszystko nadzieją – tą nadzieją, której potrzeba stała się oczywista zwłaszcza w burzliwych wydarzeniach ostatnich wieków. Jestem przekonany, że kwestia sprawiedliwości stanowi istotny argument, a w każdym razie argument najmocniejszy za wiarą w życie wieczne. Sama indywidualna potrzeba spełnienia, które nie jest nam dane w tym życiu, potrzeba nieśmiertelnej miłości, której oczekujemy, z pewnością jest ważnym powodem, by wierzyć, że człowiek został stworzony dla wieczności. Niemniej jednak konieczność powrotu Chrystusa i nowego życia staje się w pełni przekonująca tylko w połączeniu z uznaniem, że niesprawiedliwość historii nie może być ostatnim słowem.

44. Protest przeciw Bogu w imię sprawiedliwości niczemu nie służy. Świat bez Boga jest światem bez nadziei (por. Ef 2, 12). Jedynie Bóg może zaprowadzić sprawiedliwość. A wiara daje nam pewność: On to robi. Obraz Sądu Ostatecznego nie jest przede wszystkim obrazem przerażającym, ale obrazem nadziei; dla nas jest, być może, nawet decydującym obrazem nadziei. Czy nie jest jednak również obrazem zatrważającym? Powiedziałbym: obrazem mówiącym o odpowiedzialności. A więc obrazem tej trwogi, o której św. Hilary mówi, że ma ona, jak każdy nasz lęk, swoje umiejscowienie w miłości[35]. Bóg jest sprawiedliwością i zapewnia sprawiedliwość. To jest nam pociechą i nadzieją. Jednak w Jego sprawiedliwości zawiera się również łaska. Dowiadujemy się o tym, kierując wzrok ku Chrystusowi ukrzyżowanemu i zmartwychwstałemu. Obydwie – sprawiedliwość i łaska – muszą być widziane w ich właściwym wewnętrznym związku. Łaska nie przekreśla sprawiedliwości. Nie zmienia niesprawiedliwości w prawo. Nie jest gąbką, która wymazuje wszystko, tak że w końcu to, co robiło się na ziemi, miałoby w efekcie zawsze tę samą wartość. Przeciw takiemu rodzajowi nieba i łaski słusznie protestował na przykład Dostojewski w powieści Bracia Karamazow. Na uczcie wiekuistej złoczyńcy nie zasiądą ostatecznie przy stole obok ofiar, tak jakby nie było między nimi żadnej różnicy. W tym miejscu chciałbym zacytować tekst Platona, który wyraża przeczucie sprawiedliwego sądu, jakie w dużej mierze pozostaje prawdziwe i cenne również dla chrześcijanina. Chociaż za pomocą obrazów mitologicznych, to jednak jasno ukazuje niedwuznaczną prawdę, że na końcu dusze staną nagie wobec sędziego. Teraz już nie liczy się, kim były kiedyś w historii, ale tylko to, czym są w prawdzie. « Teraz [sędzia] ma przed sobą być może duszę króla […] czy panującego, i nie widzi w niej nic zdrowego. Widzi ją wychłostaną, pełną blizn pochodzących z popełnionych krzywd i niesprawiedliwości […] i wszystko jest wypaczone, pełne kłamstwa i pychy, a nic nie jest proste, gdyż wzrastała bez prawdy. I widzi jak wiele jest w duszy nadużycia, ekspansywności, arogancji i nieroztropności w postępowaniu, nieumiarkowania i niegodziwości. Widząc to posyła ją natychmiast do więzienia, gdzie otrzyma zasłużoną karę […]. Czasem jednak widzi przed sobą inną duszę, taką, która prowadziła życie pobożne i szczere […], cieszy się nią i oczywiście posyła ją na wyspę błogosławionych »[36]. W przypowieści o bogaczu i Łazarzu (por. Łk 16, 19-31) ku naszej przestrodze Jezus przedstawił obraz takiej duszy zniszczonej przez pychę i bogactwo, która sama stworzyła ogromną przepaść pomiędzy sobą a ubogim: przepaść, jaką jest zamknięcie w rozkoszach materialnych, przepaść, jaką jest zapomnienie o drugim, niezdolność do kochania, która teraz przeradza się w palące i nie dające się zaspokoić pragnienie. Musimy tu podkreślić, że Jezus w tej przypowieści nie mówi o ostatecznym przeznaczeniu po Sądzie, ale podejmuje wyobrażenie, jakie odnajdujemy, między innymi, w dawnym judaizmie, o stanie pośrednim pomiędzy śmiercią a zmartwychwstaniem, w którym jeszcze nie ma ostatecznego wyroku.

45. To starojudaistyczne wyobrażenie o stanie pośrednim zawiera przekonanie, że dusze nie znajdują się po prostu w tymczasowym areszcie, ale już odbywają karę, jak to przedstawia przypowieść o bogaczu, albo też już cieszą się tymczasową formą szczęścia. W końcu zawiera ono myśl, że w tym stanie są możliwe oczyszczenia i uleczenia, które sprawiają, że dusza dojrzewa do komunii z Bogiem. Kościół pierwotny podjął te wyobrażenia, z których potem w Kościele zachodnim powoli rozwinęła się nauka o czyśćcu. Nie ma potrzeby zajmować się tu  skomplikowanymi historycznymi drogami tego rozwoju; zastanówmy się jedynie, o co w rzeczywistości chodzi. Wraz ze śmiercią decyzja człowieka o sposobie życia staje się ostateczna – to życie staje przed Sędzią. Decyzja, która w ciągu całego życia nabierała kształtu, może mieć różnoraki charakter. Są ludzie, którzy całkowicie zniszczyli w sobie pragnienie prawdy i gotowość do kochania. Ludzie, w których wszystko stało się kłamstwem; ludzie, którzy żyli w nienawiści i podeptali w sobie miłość. Jest to straszna perspektywa, ale w niektórych postaciach naszej historii można odnaleźć w sposób przerażający postawy tego rodzaju. Takich ludzi już nie można uleczyć, a zniszczenie dobra jest nieodwołalne: to jest to, na co wskazuje słowo piekło[37]. Z drugiej strony, są ludzie całkowicie czyści, którzy pozwolili się Bogu wewnętrznie przeniknąć, a w konsekwencji są całkowicie otwarci na bliźniego – ludzie, których całe istnienie już teraz kształtuje komunia z Bogiem i których droga ku Bogu prowadzi jedynie do spełnienia tego, czym już są[38].

46. Nasze doświadczenie mówi jednak, że ani jeden, ani drugi przypadek nie jest normalnym stanem ludzkiej egzystencji. Jak możemy przypuszczać, u większości ludzi w najgłębszej sferze ich istoty jest obecne ostateczne wewnętrzne otwarcie na prawdę, na miłość, na Boga. Jednak w konkretnych wyborach życiowych jest ono przesłonięte przez coraz to nowe kompromisy ze złem. Chociaż czystość bywa pokryta różnorakim brudem, to jednak jej pragnienie pozostaje i mimo wszystko wciąż na nowo wynurza się z nikczemności i pozostaje obecne w duszy. Co dzieje się z takimi ludźmi, kiedy pojawiają się przed Sędzią? Czy wszystkie brudy, jakie nagromadzili w ciągu życia, staną się od razu bez znaczenia? Albo co jeszcze nastąpi? Św. Paweł w Pierwszym Liście do Koryntian daje nam wyobrażenie różnorakiej miary osądu Bożego nad człowiekiem, w zależności od jego sytuacji. Czyni to posługując się obrazami, które mają w jakiś sposób wyrazić to, co niewidzialne, przy czym nie możemy przełożyć tych obrazów na pojęcia po prostu dlatego, że nie możemy wejrzeć w świat po drugiej stronie śmierci, ani nie mamy żadnego jego doświadczenia. Św. Paweł mówi przede wszystkim, że egzystencja chrześcijańska jest zbudowana na wspólnym fundamencie: Jezusie Chrystusie. Jest to solidny fundament. Jeśli mocno opieramy się na tym fundamencie i na nim zbudowaliśmy nasze życie, wiemy, że nawet w śmierci ten fundament nie może nam być odebrany. Dalej Paweł pisze: « I tak jak ktoś na tym fundamencie buduje: ze złota, ze srebra, z drogich kamieni, z drewna, z trawy lub ze słomy, tak też jawne się stanie dzieło każdego: odsłoni je dzień [Pański]; okaże się bowiem w ogniu, który je wypróbuje, jakie jest. Ten, którego budowla wzniesiona na fundamencie przetrwa, otrzyma zapłatę; ten zaś, którego dzieło spłonie, poniesie szkodę: sam wprawdzie ocaleje, lecz tak jakby przez ogień » (3, 12-15). W każdym razie, ten tekst pokazuje jasno, że ocalenie ludzi może mieć różne formy; że niektóre rzeczy zbudowane mogą ulec spaleniu do końca; że dla ocalenia trzeba przejść samemu przez « ogień », aby definitywnie stać się otwartymi na Boga i móc zająć miejsce przy Jego stole na wiekuistej uczcie weselnej.

47. Niektórzy współcześni teolodzy uważają, że ogniem, który spala a równocześnie zbawia, jest sam Chrystus, Sędzia i Zbawiciel. Spotkanie z Nim jest decydującym aktem Sądu. Pod Jego spojrzeniem topnieje wszelki fałsz. Spotkanie z Nim przepala nas, przekształca i uwalnia, abyśmy odzyskali własną tożsamość. To, co zostało zbudowane w ciągu życia, może wówczas okazać się suchą słomą, samą pyszałkowatością, i zawalić się. Jednak w bólu tego spotkania, w którym to, co nieczyste i chore w naszym istnieniu, jasno jawi się przed nami,  jest zbawienie. Jego wejrzenie, dotknięcie Jego Serca uzdrawia nas przez bolesną niewątpliwie przemianę, niczym «przejście przez ogień ». Jest to jednak błogosławione cierpienie, w którym święta moc Jego miłości przenika nas jak ogień, abyśmy w końcu całkowicie należeli do siebie, a przez to całkowicie do Boga. Jawi się tu również wzajemne przenikanie się sprawiedliwości i łaski: nasz sposób życia nie jest bez znaczenia, ale nasz brud nie plami nas na wieczność, jeśli pozostaliśmy przynajmniej ukierunkowani na Chrystusa, na prawdę i na miłość. Ten brud został już bowiem wypalony w Męce Chrystusa. W chwili Sądu Ostatecznego doświadczamy i przyjmujemy, że Jego miłość przewyższa całe zło świata i zło w nas. Ból miłości staje się naszym zbawieniem i naszą radością. Jest jasne, że nie możemy mierzyć « trwania » tego przemieniającego wypalania miarami czasu naszego świata. Przemieniający « moment » tego spotkania wymyka się ziemskim miarom czasu – jest czasem serca, czasem « przejścia » do komunii z Bogiem w Ciele Chrystusa. Sąd Boży jest nadzieją, zarówno dlatego, że jest sprawiedliwością, jak i dlatego, że jest łaską. Gdyby był tylko łaską, tak że wszystko, co ziemskie, byłoby bez znaczenia, Bóg byłby nam winien odpowiedź na pytanie o sprawiedliwość – decydujące dla nas pytanie wobec historii i samego Boga. Gdyby był tylko sprawiedliwością, byłby ostatecznie dla nas wszystkich jedynie przyczyną lęku. Wcielenie Boga w Chrystusie tak bardzo połączyło sprawiedliwość i łaskę, że sprawiedliwość jest ustanowiona ze stanowczością: wszyscy oczekujemy naszego zbawienia « z bojaźnią i drżeniem » (Flp 2, 12). Niemniej jednak łaska pozwala nam wszystkim mieć nadzieję i ufnie zmierzać ku Sędziemu, którego znamy jako naszego « Rzecznika », Parakletos (por. 1 J 2, 1)[39].

48. Trzeba tu wspomnieć jeszcze jeden motyw, gdyż ma on znaczenie dla praktykowania chrześcijańskiej nadziei. Już we wczesnym judaizmie istnieje myśl, że można przyjść z pomocą zmarłym w ich przejściowym stanie poprzez modlitwę (por. na przykład 2 Mch 12, 38-45: I wiek przed Chrystusem). W sposób naturalny podobna praktyka została przejęta przez chrześcijan i jest wspólna dla Kościoła wschodniego i zachodniego. Wschód nie uznaje oczyszczającego i pokutniczego cierpienia dusz « na tamtym świecie », ale uznaje różne stopnie szczęśliwości lub też cierpienia w stanie pośrednim. Duszom zmarłych można jednak dać « pokrzepienie i ochłodę » poprzez Eucharystię, modlitwę i jałmużnę. W ciągu wszystkich wieków chrześcijaństwo żywiło fundamentalne przekonanie, że miłość może dotrzeć aż na tamten świat, że jest możliwe wzajemne obdarowanie, w którym jesteśmy połączeni więzami uczucia poza granice śmierci. To przekonanie również dziś pozostaje pocieszającym doświadczeniem. Któż nie pragnąłby, aby do jego bliskich, którzy odeszli na tamten świat, dotarł znak dobroci, wdzięczności czy też prośba o przebaczenie? Można też zapytać: jeżeli « czyściec » oznacza po prostu oczyszczenie przez ogień w spotkaniu z Panem, Sędzią i Zbawcą, jak może wpłynąć na to osoba trzecia, choćby była szczególnie bliska? Kiedy zadajemy podobne pytanie, musimy sobie uświadomić, że żaden człowiek nie jest monadą zamkniętą w sobie samej. Istnieje głęboka komunia między naszymi istnieniami, poprzez wielorakie współzależności są ze sobą powiązane. Nikt nie żyje sam. Nikt nie grzeszy sam. Nikt nie będzie zbawiony sam. Nieustannie w moje życie wkracza życie innych: w to, co myślę, mówię, robię, działam. I na odwrót, moje życie wkracza w życie innych: w złym, jak i w dobrym. Tak więc moje wstawiennictwo za drugim nie jest dla niego czymś obcym, zewnętrznym, również po śmierci. W splocie istnień moje podziękowanie, moja modlitwa za niego mogą stać się niewielkim etapem jego oczyszczenia. I dlatego nie potrzeba przestawiać czasu ziemskiego na czas Boski: w obcowaniu dusz zwykły czas ziemski po prostu zostaje przekroczony. Nigdy nie jest za późno, aby poruszyć serce drugiego i nigdy nie jest to bezużyteczne. W ten sposób wyjaśnia się ostatni ważny element chrześcijańskiego pojęcia nadziei. Nasza nadzieja zawsze jest w istocie również nadzieją dla innych; tylko wtedy jest ona prawdziwie nadzieją także dla mnie samego[40]. Jako chrześcijanie nie powinniśmy pytać się jedynie: jak mogę zbawić siebie samego? Powinniśmy również pytać siebie: co mogę zrobić, aby inni zostali zbawieni i aby również dla innych wzeszła gwiazda nadziei? Wówczas zrobię najwięcej także dla mojego własnego zbawienia.

Źródło: http://www.vatican.va/content/benedict-xvi/pl/encyclicals/documents/hf_ben-xvi_enc_20071130_spe-salvi.html

36 thoughts on “Kolejne świadectwa dotyczące ,,Koronki do Miłosierdzia Bożego” – Halina Łabądź

    1. Warto wyjaśnić sprawę koronki ale można to zrobić chyba tylko przez wgląd do rękopisu lub zdjęć rękopisu, które były robione.
      Tu link do nieaktualnej aukcji reprodukcji pierwszego modlitewnika z 1937r :
      https://allegro.pl/oferta/chrystus-krol-milosierdzia-krakow-1937-9041627364?item=9041627364
      Słowa: „ciało” i „mocny ” z małej litery.
      Zamiast: „na przebłaganie” jest „na ubłaganie”
      Na zakończenie bez „…i świata całego”
      Ks. Natanek wspominał , że prawda jest w wydaniu krytycznym dzienniczka.
      Dotarłem do trzech różnych wydań krytycznych i jest tam napisane: „…dla Jego bolesnej Męki miej miłosierdzie dla nas i świata całego”.
      Już te różnice po między pierwszym wydaniem z 1937r a edycja krytyczną z 1981r wskazuje że warto żądać opublikowania strony Dzienniczka w rękopisie, na której jest spisana koronka. W dzienniczku krytycznym jest to strona 192 punkt 476( rękopis został podzielony na punkty)

      1. Ze stronki http://www.faustyna.pl możemy się dowiedzieć że:
        „Dla potrzeb procesu informacyjnego zmierzającego do wyniesienia Siostry Faustyny na ołtarze dokonano drugiego odpisu „Dzienniczka” z oryginału. Tekst dzieła nie tylko został przepisany z oryginału, ale także dokładnie skolacjonowany przez o. Izydora Borkiewicza OFMConv i s. Beatę Piekut ZMBM w czasie procesu informacyjnego. Z niego dokonano tłumaczenia na język francuski. To tłumaczenie wraz z odpisem „Dzienniczka” poświadczonym przez Kurię Metropolitalną w Krakowie 19 października 1967 roku oraz fotokopiami rękopisu zostało dołączone do Akt Procesu Informacyjnego i przesłane do Rzymu.”
        Czyli nie tylko rękopis, ale i akta procesu informacyjnego mogą zaświadczyć jaka jest prawidłowa treść KORONKI.
        Są też intrygujące rzeczy. Wydana po raz pierwszy koronka w 1937r w broszurce Chrystus Król Miłosierdzia miała dopisek: „do prywatnego odmawiania na różańcu” od razu rodzi się pytanie: czy jest też druga do odmawiania nieprywatnego?
        W kulcie Miłosierdzia Bożego mamy obraz, nowennę i koronkę. Do wszystkich trzech elementów można mieć poważne zarzuty.
        Zacznijmy więc od obrazu.
        Słowa Pana Jezusa do S. Faustyny:
        (47)”…wymaluj obraz według rysunku, który widzisz, z podpisem: Jezu ufam Tobie. Pragnę aby ten obraz czczono najpierw w kaplicy waszej i na całym świecie”
        (313)”…nie w piękności farby, ani pędzla jest wielkość tego obrazu, ale w łasce Mojej.”
        (326)”…spojrzenie moje z tego obrazu jest takie, jako spojrzenie z krzyża”
        Rozumiem te słowa Jezusa jako warunki dla przyszłego obrazu, w którym ON ma być czczony jako Jezus Miłosierny.
        WSZYSTKIE spełnia tylko obraz Kazimirowskiego malowany przy wskazówkach S. Faustyny. Być może też każdy inny obraz, który oparty jest na tych samych zaleceniach.
        Obraz z Łagiewnik nie spełnia warunku zapisanego w punkcie 326, czyli namalowana postać nie ma spojrzenia „jako spojrzenia z krzyża”
        CDN.

        1. Nowenna do Miłosierdzia Bożego napisana z nakazu Jezusa przez S.Faustynę jest odprawiana przez dziewięć dni.
          Każdy dzień nowenny składa się ze słów Jezusa dotyczącego kolejnego dnia nowenny + modlitwa w tej intencji.
          Weźmy więc „dzień piąty”
          Słowa Pana Jezusa(1218 edycja krytyczna):
          „Dziś sprowadź mi dusze heretyków i odszczepieńców i zanurz ich w morzu miłosierdzia Mojego: w gorzkiej Męce rozdzierali Mi ciało i Serce, to jest Kościół Mój. Kiedy wracają do jedności z Kościołem, zagajają się Rany Moje i tym sposobem ulżą Mi Męki”
          W modlitewnikach wydawanych już od 1981 r słowa: „…dusze heretyków i odszczepieńców…”zostały zastąpione słowami: „braci odłączonych”
          Czasami w tych modlitewnikach jest odnośnik informujący: ” W oryginale było{ heretyków i odszczepieńców}. Podając nowennę do użytku szerszych mas, zastąpiliśmy te wyrazy określeniami zgodnymi z duchem Soboru Wat.2″
          W innym możemy doczytać, że ta autoryzowana zmiana została dokonana zgodnie z dekretem Soboru Watykańskiego2 o ekumenizmie.
          Najwyraźniej Jezus Chrystus dostał czerwoną kartkę w piątym dniu nowenny i został ocenzurowany.
          CDN.

          1. Wróćmy do koronki.
            W książce(1986r) M. Tarnowskiej „Siostra Faustyna Kowalska życie i posłannictwo”na str177 jest napisane:
            „Koronkę i nowennę ks. Sopoćko wydał w wersji dosłownej…Wszystkie te modlitwy zostały zebrane w niedużej broszurce pod tytułem „Chrystus Król Miłosierdzia”
            W pierwszym poście dałem link do tej broszurki/modlitewnika. Zawierał liczne błędy drukarskie a na obwolucie był obraz Jezusa Miłosiernego wg Kazimirowskiego.
            Jest kilka wpisów w Dzienniczku na ten temat ale przytoczę ten z punktu 1379 :
            „Kiedy mi Mateczka pokazała tę książeczkę, w której jest ta koroneczka i litania i nowenna, poprosiłem Mateczkę, aby mi dała do przeglądnięcia. Kiedy ją przeglądałam, Jezus dał mi wewnętrzne poznanie,[i powiedział], że – Już jest wiele dusz pociągniętych do Mojej miłości przez obraz ten. Miłosierdzie moje przez dzieło to działa w duszach.
            Poznałam, że wiele dusz doznało łaski Bożej.”
            Jak rozumiem recenzja Pana Jezusa dotyczy głównie obrazu, oraz trudu propagowania Miłosierdzia Bożego.
            Tu podaję link do wystawy w Białymstoku, tzw muzeum ks Sopoćko.
            W gablocie egzemplarz koronki z 1941:
            https://podlaskie.naszemiasto.pl/jedyna-taka-wystawa-w-polsce-niezwykle-pamiatki-po-bl-ks/ga/c13-3284261/zd/14396869
            Jest niemal taka sama wersja jak w wydaniu z 1937r ale już nie zawiera błędów drukarskich.
            Dysponuję też książeczką ks Sopoćko z 1948 pt” Poznajmy Boga w Jego Miłosierdziu”. Oto treść strony 216 z opisem koronki słowo w słowo:
            „KORONKA O MIŁOSIERDZIU BOŻYM
            (Do prywatnego odmawiania)
            Na początku:
            Ojcze nasz…Zdrowaś…Wierzę…
            Na dużych paciorkach:
            Ojcze Przedwieczny, ofiaruję Ci Ciało i Krew, Duszę i Bóstwo Najmilszego Syna Twego a Pana naszego Jezusa Chrystusa na przebłaganie za grzechy nasze i świata całego.
            Na małych paciorkach:
            Dla Jego bolesnej Męki miej miłosierdzie dla nas i świata całego. (10 razy)
            Święty Boże, Święty mocny, Święty Nieśmiertelny, zmiłuj się nad nami ! ”
            Mam też z tego samego okresu czyli 1948 r broszurkę O. Andrasza pt”Miłosierdzie Boże…ufamy Tobie”.
            treść podanej koronki z błędami i brakiem dwóch słów: „Bóstwo” i „przebłaganie”.
            CDN

  1. Może Ks. Natanek się pomylił, nie czytał i nie pokazał do kamery tekstu z Dzienniczka, tylko mówił z pamięci.
    Ks. Natanek powinien to wyjaśnić. Może Ksiądz przetłumaczył wersję łacińską: Pro dolorosa Jesu passione, miserere nobis et totius mundi.
    Dlaczego masoneria miałaby zmieniać całe zdanie, jeśli chodziło tylko o zastąpienie Imienia Jezusa zaimkiem Jego.

  2. Pierwsza chyba książka publikująca fragmenty Dzienniczka była wydana w 1955r autorstwa Ks Alojzego Misiaka pt”O Miłosierdziu Bożym. Wyjątki z Dzienniczka Siostry Faustyny” Cytowane fragmenty są zgodne z edycją krytyczną. Na zakończenie pojawia się : „i nad całym światem” czyli słowa, których we wcześniejszych publikacjach nie było:
    „Święty Boże, Święty Mocny, Święty Nieśmiertelny, zmiłuj się nad nami i na całym światem”
    W wersjach wcześniejszych zakończenie było krótsze i z wykrzyknikiem: „Święty Boże, Święty Mocny, Święty Nieśmiertelny, zmiłuj się nad nami ! ”
    To tyle na razie „z mojego podwórka”, ponieważ nie przeszukałem jeszcze wspomnień ks Sopoćko i nie dotarłem do wydania , na które Ks Sopoćko uzyskał zgodę w Wilnie.
    Mam nadzieje, że może ktoś kto przeczyta te moje wpisy dotrze szybciej do rękopisu, czy akt procesu informacyjnego i sprawa zostanie wtedy jednoznacznie wyjaśniona.
    Wracając do obrazu z Łagiewnik, to warto przeszukać go szczegółowo, ponieważ według wielu obserwatorów, ukrytych jest w nim kilka „brzydkich niespodzianek”
    Pozdrawiam.

  3. Tu „Obrazek Święty Jezu Ufam Tobie”
    na nieaktualnej już aukcji:
    https://allegro.pl/oferta/obrazek-swiety-jezu-ufam-tobie-koronka-modlitwa-9116362775?utm_source=notification&utm_medium=buyerCart&utm_campaign=transaction-notifications-buyercart&snapshot=MjAyMC0wNC0wN1QwOTo0NDoyNi40NThaO2J1eWVyO2U0NWZiMWQ3YTliNTE2MzUwOGMwNTdlZDkwZTYxMWNiMTlhODcwOGNjNzUxMDQ3M2YyODY5MGM4ZDZmY2JhM2Y%3D
    Wygląda na wydanie z lat pięćdziesiątych. Koronka
    w zakończeniu nie ma wykrzyknika a przestawiony jest szyk zamiast : „i świata całego” na „i całego świata”.
    Postać Jezusa Miłosiernego utworzona z „kombinacji” przynajmniej dwóch obrazów.

  4. Słowa: „przedwieczny, mocny i nieśmiertelny” z małej litery a Władzy Duchownej z DUŻEJ 🙂

  5. Tu link do wspomnień ks. Sopoćko:
    https://domfaustyny.pl/2328
    Ani słowa o problemie z treścią koronki czy innych modlitw przy pierwszym wydaniu z 1937r.
    Problem jednak wystąpił i dotyczył obrazu Jezusa Miłosiernego. Ks. Sopoćko pisał listy, wyrażał swój sprzeciw, uzyskał niewiele, czyli tylko zmianę tła z zielonego krajobrazu na jasno ciemny jednobarwny kolor.
    Wydaje mi się , że nie koronka a obraz był celem wojny różnych sił ukrytych w Kościele.
    A dlaczego????????
    Ponieważ obraz wg Kazimierowskiego był genialny pod każdym względem. Poza dokładnym wypełnieniem projektu Jezusa Chrystusa, malarz też dał z siebie co umiał. Obraz ma ukryte elementy mówiące o całkowitym zwycięstwie Pana Jezusa nad mocami ciemności.
    Zachęcam do szukania ze szkłem powiększającym .
    Jak ktoś znajdzie, to proszę o opisanie tej tajemnicy.
    Wyjaśnię, gdy nikt nie odpisze.
    Pozdrawiam.

  6. Siostra Faustyna w 1931 dostała nakaz od Pana Jezusa namalowania obrazu, który zobaczyła na rysunku w wizji. Elementy takie jak kierunek patrzenia i wysokość wzniesionej ręki w błogosławieństwie należą do projektu samego Jezusa Chrystusa a nie malarza.
    Ks Sopoćko zamówił obraz u Eugeniusza Kazimirowskiego i sfinansował jego realizację z własnych pieniędzy. Nie dziwi więc, że pozował jako model, by artysta mógł wiernie utrwalić ruch ręki wzniesionej do błogosławieństwa. Nadawał się do tego tylko ksiądz, a że mieszkali w jednym budynku, więc nie dziwi, że ks Sopoćko posłużył jako model. Podobno Kazimierowski utrwalił dłonie ks Sopoćki jako dłonie Jezus Miłosiernego. Obraz odwiedzała przynajmniej raz w tygodniu S. Faustyna czuwając nad zgodnością z wizją rysunku , który widziała. S. Faustyna. Praca nad obrazem zajęła Kazimierowskiemu 6 miesięcy.
    Kazimierowski kształcił się w szkole krakowskiej, więc był również symbolistą, czyli umiał za pomocą szczegółów pierwszego obrazu ukryć w obrazie „drugi plan” lub nawet „opowiadanie”.
    Jezusa Miłosiernego lewa ręką wskazuje na serce, z którego wychodzą promienie, a prawa błogosławi. Na szacie rękawów pojawiają się fałdy, cienie a nawet prześwietlenia od światła wychodzących promieni. Te elementy na obu rękawach nie są przypadkowe i artysta utworzył z nich wizje pokonanych demonów. Zostało to też przeniesione dość dokładnie na pierwsze obrazki drukowane w 1937 r i modlitewnik/broszurkę Chrystus Król Miłosierdzia.
    CDN

  7. Jeszcze przed zakończeniem 2 wojny światowej pojawił się w Łagiewnikach obraz Adolfa Hyły, który niesłusznie nazywa się obrazem Jezusa Miłosiernego.
    Hyła malował ten obraz pod okiem ks. Józefa Andrasza spowiednika kwartalnego sióstr z Łagiewnik. Z początku miała powstać wierna kopia obrazu Kazimierowskiego i w tym celu artysta dostał odpisy fragmentów z dzienniczka S. Faustyny jak i pomniejszoną ale wierną kopię obrazu Jezusa Miłosiernego z Wilna. Powstał jednak zupełnie inny obraz, który jeśli wierzyć biografii malarza został namalowany wg koncepcji ks. Andrasza czyli: „Pana Jezusa jako Boskiego lekarza, idącego przez świat, by leczyć zbolałą ludzkość i obdarzać ją miłosierdziem”.
    https://ekai.pl/adolf-hyla-malarz-bozego-milosierdzia-rozmowa-z-ks-dr-piotrem-szweda-ms/
    Siostry z Łagiewnik zorientowały się prawdopodobnie w tej podmiance i chciały się z tego „uwolnić” ale jak podają źródła pojawił się w Łagiewnikach „przypadkiem” kardynał Sapiecha i zadecydował o pozostawieniu „Boskiego lekarza ludzkości”.
    Znając życiorys S. Faustyny wiemy że mając kontakt z Jezusem Miłosiernym wcale się u niego nie leczyła z zmarła młodo mając 33 lata.
    Nazwa wydaje się wyjęta z bereta a podmienienie tytułu Króla Miłosierdzia na Bożego lekarza jest nieuzasadnione.
    Od tego czasu obraz Jezusa Miłosiernego wg Kazimierowskiego przestał być potrzebny a może nawet nie było na niego z zgody. Ks. Sopoćko próbował co mógł łącznie ze sprowadzeniem obrazu do Polski ale nic z tego. Obraz wisiał w pustym, opuszczonym kościele na Białorusi do 1986 r zdany na Opaczność Bożą.
    Hyła malując swój obraz zrezygnował z symboliki jaką zastosował Kazimierowski. Był również po szkole krakowskiej a nawet kształcił się u Malczewskiego. Na ubraniu Boskiego lekarza umieścił węża i dwa oblicza przypominające sowę. Intencja tych ukrytych symboli jest nieczytelna w przeciwieństwie jak to jest w przypadku obrazu Kazimirowskiego.
    Obraz Hyły jest znany na świecie ponieważ jest nachalnie drukowany i uwiarygadniany wizerunkiem S. Faustyny.
    Tu link do takiego zabiegu np przy sprzedaży Dzienniczka:
    https://www.swiatksiazki.pl/dzienniczek-milosierdzie-boze-w-duszy-mojej-5668810-ksiazka.html
    Tu np link do stronki Archidiecezji Krakowskiej opisującej obraz Hyły i sugerują w opisie obrazu, że Boski lekarz na tym obrazie patrzy:” jako z krzyża” i powołują się na punkt 326 Dzienniczka: https://diecezja.pl/kult-bozego-milosierdzia/obraz-jezusa-milosiernego/
    Przypomina to bajkę o Czerwonym Kapturku, gdy ta pyta wilka przebranego za babcię : a dlaczego masz takie duże oczy Babciu ? żeby ciebie dobrze widzieć Czerwony Kapturku !
    Pozdrawiam.

  8. Ps.
    Warto też wiedzieć, że błogosławiony ks. Sopoćko nie tylko otwarcie wystąpił przeciwko używaniu obrazu A. Hyły w kulcie Miłosierdzia Bożego, ale też odmówił odprawienia Mszy Świętej przed tym obrazem w Łagiewnikach i Poznaniu.

  9. Obraz Jezusa Miłosiernego wisiał w opuszczonym kościele na Białorusi od 1945 do 1986 roku czyli 41 lat zdany na Opatrzność Bożą.
    Zacytuję tekst z modlitewnika Zgromadzenia Marianów z 1982 z broszurki „Jezu ufam Tobie”
    Cyt:”Pierwszy obraz Miłosiernego Pana Jezusa, namalowany według wskazówek S. Faustyny przechowywany jest poza granicami Polski i na razie jest niedostępny dla publiczności.”
    Można przyjąć że był „przechowywany”choć farba odchodziła z niego płatami. No ale udało się, trafił do Wilna w 1986 r i został gruntownie odnowiony.
    Od tego czasu minęło 34 lata a obraz jest prawie nieznany nawet dla codziennie odmawiających koronkę do Miłosierdzia Bożego.
    Tu link do aukcji współczesnej książki, gdzie na obwolucie zdjęcie S. Faustyny, ks Sopoćko i JP2 uwiarygadniają obraz Hyły
    https://allegro.pl/oferta/modlmy-sie-do-apostolow-52251-9092564699?utm_source=notification&utm_medium=buyerCart&utm_campaign=transaction-notifications-buyercart&snapshot=MjAyMC0wNC0yMVQxNToyNDozMS41MTJaO2J1eWVyOzA0OTg1YTgyZmE0ODdmYTY2YWE3MTVjNDY2YzBjODhmMTRmZjJiNThkYzUzNGNmMzUxYjUzM2FjYTRiNzAyZjA%3D

  10. Jakby z jakiegoś powodu zabrakło kiedyś Mszy św. i Komunii św, to zawsze pozostanie obraz według rysunku jaki widziała S. Faustyna, a który namalował Kazimierowski.
    Pan Jezus Miłosierny podyktował obietnice łask jakie daje dla czcicieli TEGO obrazu. Nikt nie pozostanie więc sam i bez pomocy.

  11. Wileński Obraz Jezusa Miłosiernego idealnie odpowiada wielkości Jezusa z Całunu Turyńskiego, jak również Twarz Pana Jezusa z Obrazu Kazimierowskiego idealnie pokrywa się z Obliczem Pana Jezusa z Całunu. Jest to pokazane w filmie ,,Najświętsze Serce”, który wyświetlany był w kinach od 28.02.2020 r.

  12. Tak Ireno, mamy do czynienia z tajemnicą, którą nie od razu możemy pojąć.
    Tu link do Dzienniczka w wersji elektronicznej :
    https://gloria.tv/post/ouZJv98y3HcE1FFoAps1PwrUF
    W punkcie 154 Pan Jezus zwraca się do S. Faustyny: „wiedz o tym, że jeśli zaniedbasz sprawę malowania tego obrazu i całego dzieła miłosierdzia, odpowiesz za wielką liczbę dusz w dzień sądu”.
    Jak wiemy S. Faustyna wywiązała się z powierzonego jej zadania do końca. Jej pomocnikiem był ks Sopoćko i realizował dzieło w praktyce.
    Jednak mija CZTERY pokolenia a wizerunek Króla Miłosierdzia pozostaje prawie NIEZNANY.
    Skutek za to zaniedbanie przejdzie na osoby co tego dokonały, czyli na kapłanów i zakonników.
    Jest o tym napisane w Dzienniczku w punkcie 1702
    W ostatnim zdaniu tego widzenia Pan Jezus mówi: „A jeśli się nie nawrócą i nie zapalą pierwotną miłością podam ich w zagładę świata tego…”
    Zadanie to muszą wiec przejmować opuszczone przez pasterzy owce. Trzeba się kształcić w temacie miłosierdzia według wskazówek S. Faustyny i dzielić się z „sąsiadami” wiedzą jeśli zechcą ją przyjąć.
    W ten prosty sposób nastąpi Intronizacja Jezusa Chrystusa w poszczególnych sercach ludzkich, a jak ich będzie dużo, to Jezus Chrystus obejmie panowaniem całą Polskę.
    Nastąpi Intronizacja oddolna 🙂

  13. Ja też, żyłam tyle lat w nieświadomości odnośnie obrazu wileńskiego. Wszędzie promowany i eksponowany był i jest tylko obraz Hyły. Trzeba ludziom mówić o tym, jak są oszukiwani i jaką wartość ma obraz namalowany w Wilnie, choć Eugeniusz Kazimierowski był masonem i po namalowaniu obrazu Miłosierdzia Bożego popełnił samobójstwo. O tym dowiedziałam się też z tego filmu ,,Najświętsze Serce” o którym wcześniej pisałam i który gorąco polecam obejrzeć jeśli jeszcze w jakimś kinie jest wyświetlany. Dla nas najważniejsza jest Intronizacja Jezusa Chrystusa, ale w obecnym czasie z tym rządem i z tym episkopatem jest to niemożliwe . Pan Jezus w orędziach do Adama człowieka mówi, że Intronizacja odbędzie się w Polsce, ale dopiero na zgliszczach. Pozostaje nam tylko silna wiara, gorąca modlitwa, apostołowanie i cierpliwe znoszenie wszelkich utrapień i prześladowań a także odważne bronienie Prawdy przed wszelkimi herezjami i kłamstwami szatana.

  14. Bardzo dziękuję za ten wywiad. Okazuje się, że pomyliłam filmy. To w filmie ,,Miłość i Miłosierdzie ”, było na ten temat. Trzeba by było zapytać tego reżysera Michała Kondrata z jakiego źródła wziął tę informację odnośnie samobójstwa Kazimierowskiego i jaki miał cel, żeby pokazać tę scenę w takim filmie. Ja jestem skłonna uwierzyć Biskupowi, tym bardziej, że podpiera się mocnymi dokumentami. Eugeniusz Kazimierowski pochowany jest w środkowej części cmentarza i miał katolicki pogrzeb. A w ówczesnym czasie samobójcy, byli chowani pod cmentarnym płotem i bez katolickiego pogrzebu. To daje dużo do myślenia.

  15. Biskup Ciereszko pochodzi spod Białegostoku i jest to rocznik 1955 r a świecenia kapłańskie otrzymał w 1981r.
    Miał więc możliwości jak mało kto badać życiorys ks Sopoćko wraz z wątkami pobocznymi.No i tak się stało, ponieważ według mojego rozeznania, jest najlepszym biografem ks Sopćko.

  16. Tu mamy „Posłanie Miłosierdzia Bożego” z 1983r na nieaktualnej już aukcji: https://allegro.pl/oferta/poslanie-milosierdzia-bozego-9198582954
    Jest to praca pod redakcją Sióstr Jezusa Miłosiernego, czyli zgromadzenia założonego przez ks Sopoćko z polecenia Pana Jezusa przekazanego S. Faustynie.
    Na okładce jest obraz namalowany przez Eugeniusza Kazimierowskiego w Wilnie w 1934 r.
    Na drugiej stronie tekst o Kazimierowskim:
    „Malarz zamieszczonego na okładce obrazu zmarł 23. 09 1939 r. w wieku 66 lat i spoczywa na cmentarzu farnym w Białymstoku. Na jego grobowcu widnieje napis „Malarz – artysta namalował pierwszy obraz Najmiłościwszego Zbawiciela w Wilnie”Jezu ufam Tobie”
    W pobliżu jego grobu spoczywa zmarły w 1975 roku ks. Michał Sopoćko”.

  17. Tu mamy mszalnik „Jezu ufam Tobie” z 1945 drukowany dla wojska i emigracji w Brukseli wydanie 4.
    Jest w nim obrazek Jezusa Miłosiernego według wskazań S. Faustyny. Jak widać poradzili sobie pomimo wojny, zamkniętych granic i braku oryginału:
    https://allegro.pl/oferta/jezu-ufam-tobie-mszalik-ks-jacek-przygoda-1945-9218224117
    Tu aukcja do Nowenny do Miłosierdzia wydanie z 1949 roku w Polsce. Obraz Jezusa Miłosiernego nie jest wg wskazań S. Faustyny. Jest kombinacją kilku obrazów:
    https://allegro.pl/oferta/nowenna-do-milosierdzia-bozego-1949-8252186996
    Widać wyraźnie, że nie było zgody na obraz Jezusa Miłosiernego według S. Faustyny i tak jest do dziś.

  18. Czy ktoś widział Dzienniczek S. Faustyny ze zdjęciem obrazu Miłosierdzia Bożego w ujęciu Kazimirowskiego ?
    Tak, jest takie wydanie, ale w języku niemieckim:
    http://kmt.pl/pozycja.asp?ksid=32944
    Jest też Litania do Miłosierdzia Bożego i też z obrazem wg Kazimirowskiego ale aukcja jest w funtach 🙂
    https://www.veritasfoundation.co.uk/bookshop/pl/religia-duchowosc-filozofia/544-litania-do-milosierdzia-bozego.html
    O co tu chodzi ????????????
    W 1939 r w Wilnie ks. Marianin Józef Jarzębowski przyjął od ks. Sopoćko wiedzę na temat Miłosierdzia Bożego. Obiecał Bogu, że będzie je szerzył w zamian za własne ocalenie.
    W 1941 był już w Meksyku a w 1950 r w Anglii. Wszędzie gdzie był szerzył kult Miłosierdzia Bożego według S. Faustyny. Dlatego w tamtych miejscach wierni obeznani są z obrazem Kazimirowskiego lub Roberta Skemp(USA).
    Ks Jarzębowski wykupił piękną posiadłość w Anglii w Fawley Cort, ze zbiórek w śród emigracji całego świata i założył w niej między innymi szkołę dla polskich dzieci. Gdy umarł w 1964 r został na tym terenie pochowany.
    W 2012 r Marianie doczesne szczątki ks Jarzębowskiego wykopali pod osłoną nocy i przenieśli na inny cmentarz. Posiadłość sprzedali w dziwnie niskiej cenie.
    Widocznie każdy kto się zbyt zajmuje propagowaniem Miłosierdzia Bożego według wskazań S Faustyny musi swoje dostać za życia a jak nie, to po śmierci !
    http://www.fawleycourt.info/

  19. Nieaktualna aukcja broszurki z roku 1976 z nowenną do Miłosierdzia Bożego:
    https://allegro.pl/oferta/nowenna-do-milosierdzia-bozego-9205973132?utm_source=notification&utm_medium=buyerCart&utm_campaign=transaction-notifications-buyercart&snapshot=MjAyMC0wNC0yNlQxODowOTo0OS4xNTBaO2J1eWVyOzNkMjE4NzdkZjBhMjQ3YTcxOWFiYzgwYzBhNjY1ZjU0YzNkYTg2MWIyODhmN2NkMDBiYjM5M2M2NGMyMDcwMjI%3D
    Na pierwszej stronie obraz pędzla Hyły. Na następnych kartkach nowenna ale ułożona tak że tekst Jezusa Miłosiernego został zastąpiony skrótem.
    W oryginale np Dzień piąty – „Dziś sprowadź Mi dusze heretyków i odszczepieńców i zanurz ich w morzu miłosierdzia Mego; w gorzkiej Męce rozdzielali Mi ciało i Serce, to jest Kościół Mój. Kiedy wracają do jedności z Kościołem, zagajają się Rany Moje i tym sposobem ulżą Mi Męki”
    W broszurce brzmi to tak : „Módlmy się za tych, którzy pozostają poza Kościołem, aby powrócili do jedności Kościoła”
    Zacytuję jeszcze ostatnią stronę tej broszurki:
    „W roku 1968 akta procesu diecezjalnego przekazano Stolicy Apostolskiej do rozważenia Św. Kongregacji do spraw Procesów Beatyfikacyjnych i Kanonizacyjnych.
    S. Faustyna jest dziś znana i czczona na całym świecie, jako Apostołka Miłosierdzia Bożego.
    Napis na obrazie: „Jezu ufam Tobie” przetłumaczono na 60 języków.
    W marcu 1943 roku zawieszono w kaplicy Zgromadzenia w Łagiewnikach obraz Miłosierdzia Bożego, namalowany przez malarza Adolfa Hyłę. Obraz ten odbiera wiele czci wiernych i słynie cudami; reprodukcje tego obrazu rozeszły się po całym świecie.”
    Az kopara opada na takie „mistrzostwo świata” w manipulacji 🙂

  20. Prywatny kult do Miłosierdzia Bożego wg Dzienniczka S. Faustyny ma polegać na oddawaniu czci Jezusowi Chrystusowi po przez Jego obraz, wraz z praktykowaniem miłosierdzia za pomocą czynu, słowa i modlitwy.
    Poza obietnicą Zbawiciela dotyczących łask w trudnościach i po śmierci jest też taka obietnica zawarta w Dzienniczku: „Ocalę miasta i domy, w których będzie ten obraz, obronię również osoby, które zaufały Miłosierdziu Memu.”
    No ale są dwa obrazy !
    Czy obraz A. Hyły też jest uprawniony?
    Żeby to rozstrzygnąć, to trzeba sięgnąć do dzienniczka w sposób wyczerpujący.
    Warunki postawione przez Jezusa Chrystusa co do obrazu można naciągać i obchodzić jak to się dzieje np z zapisem:”…Spojrzenie Moje z tego obrazu jest takie, jak spojrzenie z krzyża.” U Kazimirowskiego spojrzenie Zbawiciela jest w dół a u Hyły prosto w oczy. Ktoś obecnie namaluje jeszcze inaczej i też będzie twierdził, ze takie jest „spojrzenie z krzyża”.
    Rozstrzygnąć to może fragment z punktu 48 : :..wymaluj obraz z rysunku, który widzisz…” i z punktu 570: „Czynię cię szafarką miłosierdzia Swego”
    Sprawa jest klarowna jednoznacznie. Siostra Faustyna jest osobą decydującą o formie obrazu i kultu. Z chwilą śmierci Siostry Faustyny jej uprawnienia na nikogo nie przechodzą, a chętni powinni jedynie realizować kult miłosierdzia według jej zaleceń, ponieważ nikt nie da gwarancji że obietnice są też przy jego zmianie.
    Pozdrawiam.

  21. Pan Jezus mianował s. Faustynę szafarką Jego miłosierdzia
    Kto to jest szafarz ?
    Jest to dawna nazwa osoby odpowiedzialnej za rozdawanie dóbr materialnych lub duchowych.
    Obraz Jezusa Miłosiernego był gotowy w 1934 r a Koronka, Nowenna i inne modlitwy zostały wydrukowane pierwszy raz w 1937 r. Tym samym S. Faustyna wypełniła swoje główne „ziemskie”zadanie.
    16.04.1938 roku w punkcje 1667 notuje słowa Pana Jezusa w Dzienniczku odnośnie jej trudu dotyczącego dzieła miłosierdzia:
    Cyt.
    „Wielka Sobota.W czasie adoracji powiedział mi Pan: Bądź spokojna, córko Moja, to dzieło miłosierdzia Moim jest, nic nie ma w nim twego, podoba Mi się, że wiernie spełniasz to, com ci polecił, ani jednego słowa nie dodałaś ,ani ujęłaś.I dał mi wewnętrzne światło i poznałam, że ani jednego słowa nie ma mojego, mimo trudności i przeciwności ,zawsze, zawsze poznaną Jego wolę pełniłam.(Dz1667)”
    Fragment ten potwierdza, że wskazówki S Faustyny są WSKAZÓWKAMI Pana Jezusa .
    Wszelkie więc MAJSTROWANIE przy kulcie może nawet wyglądać atrakcyjniej ale nie pochodzi wtedy od Pana Jezusa czyli Króla Miłosierdzia.

  22. Ilu ludzi jest zwiedzionych odnośnie czczenia prawdziwego obrazu ,,Miłosierdzia Bożego”. Oprócz obrazu Hyły, powstają różne obrazy Miłosierdzia Bożego malowane przez różnych malarzy. W każdym Kościele inny obraz Miłosierdzia Bożego. Wydaje mi się, że jest to straszna pycha i zwiedzenie szatana. Wszystkie fałszywe obrazy odbierają cześć, a obraz Który został namalowany według wizji przekazanej S. Faustynie i pod jej kierownictwem jest niewidoczny, pomijany i lekceważony. A to jest prawdziwy obraz Miłosierdzia Bożego, który powinien być w Każdym Kościele i w każdym domu i tylko ten obraz powinien odbierać należny hołd. To jest Jedyny prawdziwy obraz Miłosierdzia Bożego, który pokrywa się idealnie z całunem Turyńskim! Trzeba to też nagłaśniać i mówić ludziom, którzy o tym nie wiedzą.Masoneria Kościelna niszczy wszystko co Boże i Święte, ale i tak Prawda zawsze zwycięży. Nie ma nic ukrytego co by nie miało być ujawnione.

  23. W punkcie 429 S. Faustyna notuje: „Przygotujesz świat na ostateczne przyjście moje”.
    Jeśli wiec dana osoba realizuje kult Miłosierdzia Bożego według instrukcji Siostry Faustyny wypełnia posłuszeństwo wobec Jezusa Chrystusa.
    W Dzienniczku jest dużo fragmentów dotyczących posłuszeństwa wobec Jezusa Chrystusa, jako warunku kluczowego do przenikania się serca człowieka i Boga.
    W punkcie 1732 S. Faustyna pisze: „Polskę szczególnie umiłowałem, a jeśli posłuszna będzie woli Mojej, wywyższę ją w potędze i świętości. Z niej wyjdzie iskra, która przygotuje świat na ostateczne przyjście Moje”
    Piszą , że ta iskra to misja S. Faustyny.
    Tak piszą ale tą iskrą będzie raczej przystąpienie mieszkańców Polski do wypełnienia posłuszeństwa wobec Króla Miłosierdzia czyli zanurzenie się z wiarą w MIŁOSIERDZIU BOŻYM.
    Jeśli tego nie zrobią, nie będzie żadnej iskry lub szybko zgaśnie bez znaczenia dla niczego.
    Polacy muszą więc poznać szczegóły misji S. Faustyny od NOWA.
    🙂

  24. Trudno przewidzieć co będzie tą iskrą. Ja sądziłam, że był nią nasz Papież Jan Paweł II. Ale czy obecnie Polacy są posłuszni woli Bożej? A jest to warunek wyjścia tej Bożej Iskry z Polski, która przygotuje Świat na powtórne przyjście Jezusa. W Polsce obecnie zanika wiara jak również przedstawiany jest fałszywy obraz Miłosierdzia Bożego. Większość ludzi wierzy, że nie muszą się starać o wieczne zbawienie, ponieważ Jezus umarł za każdego i wszyscy będą zbawieni. Miłosierdzie Boże jest tak duże , że nikt nie pójdzie do piekła. Czyli głosi się herezje: róbta co chceta. hulaj dusza piekła niema. Grzech nie jest przeszkodą w dostaniu się do Nieba. Coraz mniej wiary widać nawet u Kapłanów. Ludzie w maseczkach na twarzy siedzą w Kościele, Komunie Święta przyjmują na rękę. Nawet Na Mszy Trydenckiej dochodzi do takich nadużyć, że Kapłan udziela Komunii Św. na rękę. Wprawdzie na Korporały, które sam pierze, ale jest to zamach na tradycję. Dużo jest nadużyć nawet na Mszy Św. Tradycyjnej. Co, będzie tą Iskrą i czy w ogóle wyjdzie od nas przy takim braku Wiary, niszczeniu Kościoła i głoszonych coraz większych herezji? Bóg to tylko wie.

  25. ” a jeśli posłuszna będzie woli Mojej, wywyższę ją w potędze i świętości. Z niej wyjdzie iskra, która przygotuje świat na ostateczne przyjście Moje”
    Słowa Zbawiciela nie odnoszą się do konkretnych osób ze świecznika, ale do społeczności zamieszkującej teren Polski.
    Kult Miłosierdzia Bożego przekazany przez S. Faustynę jest tak skonstruowany, że „dusze” mogą się w mim zanurzać indywidualnie, nawet jeśli reszta się zawali.
    Kult Miłosierdzia Bożego jest niezależnym połączeniem ze Zbawicielem.
    Na nasze Irena, dostajesz prywatnego smartfona do Boga Ojca w Trójcy Jedynego.

  26. Gdzie jest napisane w Dzienniczku, że Iskrą nie może być konkretna osoba. Właśnie przez naszego Świętego Papieża Jana Pawła II, Polska została wywyższona, wprawdzie jeszcze nie w potędze i świętości, ale to wszystko przed nami.W tym roku obchodzić będziemy setną rocznicę urodzin naszego Papieża i może ludzie zaczną czytać i przypominać nauczanie naszego Świętego P. Jana Pawła II i odrodzi się w ludziach prawdziwa Wiara. Bo to co nam się obecnie serwuje w Kościele to jedna wielka ściema, bajdurzenie i herezje. Jak mogą ludzie się zanurzać w Miłosierdziu Bożym, jeśli nie znają prawdziwego Miłosierdzia. A ci, którzy znają to jest ich garstka. Ludzie przychodzą w maseczkach i gumowych rękawiczkach, adorować Pana Jezusa, jaka to jest wiara. Jest to straszna obraza Boga. Nawet wiele osób nie wie, że najwyższe stanowisko w Kościele zajmuje fałszywy prorok i o zgrozo modlą się w jego intencjach.
    Do Boga Ojca w Trójcy Jedynego?
    Powinno być do Boga w Trójcy Świętej Jedynego.
    Bóg Ojciec pragnie naszych gorących i kochających serc, a nie smartfonów, komórek, telewizorów i innych diabelskich wynalazków.

  27. A gdzie Irena jest napisane, że to będzie konkretna osoba ?
    Nawet jeśli taka osoba się już pojawiła, to musi zostać też spełniony warunek posłuszeństwa społeczności polskiej:
    „… a jeśli posłuszna będzie woli Mojej, wywyższę ją w potędze i świętości.”
    Znamy z historii Elektryka co przeskoczył płot i pokonał komunizm 🙂
    Dziękuję za poprawienie mojego wpisu. Naturalnie, że powinno być Boga Ojca w Trójcy Świętej Jedynego.
    Z tym smartfonem, to chodziło mi o taki DUCHOWY 🙂
    jak u S. Faustyny. Często słyszała, innym razem widziała i dialogowała a kiedy indziej widziała obrazy związane z innymi osobami czy miejscami.
    Piszesz:”Jak mogą ludzie się zanurzać w Miłosierdziu Bożym, jeśli nie znają prawdziwego Miłosierdzia. A ci, którzy znają to jest ich garstka”
    Jak jest garstka , to już coś. Na pewno więcej niż DWUNASTU, dlatego niech ta garstka kontynuuje trud S. Faustyny i ks. Sopoćko.

  28. No tak, ale czy ta garstka np. 12 osób zanurzonych w Miłosierdziu Bożym przygotuje Świat na powtórne przyjście Pana Jezusa?Jak by miała tego dokonać? Będę się upierała jednak przy naszym Papieżu. Jako jedyny Papież pielgrzymował po całym Świecie, odwiedził 129 Państw, przekazywał wiarę, pouczał o grzechach, mówił prawdę i ludzie chętnie go słuchali. Nasz Papież miał niezwykłą charyzmę,był uwielbiany i kochany przez większość, oczywiście nie przez wszystkich. A jeden pocałunek ziemi miał większą moc niż 1500 egzorcyzmów.
    Podczas egzorcyzmów szatan krzyczał:

    Ten wasz Papież, on tym pocałunkiem więcej nam szkody czyni niż wy waszymi egzorcyzmami. Jeden taki pocałunek gorszy niż 1500 egzorcyzmów!
    Egzorcysta Gabriel Amorth powiedział o Janie Pawle II:
    – Jak dobrze wiecie, o. Pio jest wzywany przez egzorcystów, a szatan boi się go, szaleje z wściekłości, gdy to robimy. Jednak, kiedy podczas egzorcyzmów wymieniam imię Jana Pawła II, staje się jeszcze bardziej brutalny i wściekły. Nie cierpi go i powtarza: >>Tego tam (tzn. Jana Pawła II) nienawidzę bardziej niż o. Pio.<<

    Jeszcze raz poprawię : nie,, Bóg Ojciec w Trójcy Świętej Jedyny".
    Tylko Bóg w Trójcy Świętej Jedyny. Trójca Najświętsza składa się z Boga Ojca, Syna Bożego i Ducha Świętego.

  29. „No tak, ale czy ta garstka np. 12 osób zanurzonych w Miłosierdziu Bożym przygotuje Świat na powtórne przyjście Pana Jezusa? Jak by miała tego dokonać?”
    Nie pisałem o 12 osobach, ale :” na pewno więcej jak 12″.
    Jak mają tego dokonać? Najzwyczajniej – głosić Miłosierdzie Boże i to wystarczy, bo to plan Króla Miłosierdzia.
    Żeby nie było niejasności. to powróćmy do formy jaką pozostawiła S. Faustyna w koronce, gdzie tytułuje Boga Ojca w Trójcy Świętej Jedynego nazwą Ojcze Przedwieczny.
    Ps.
    Bardzo bym chciał by JP2 był iskrą, ponieważ sprawa będzie wtedy prosta jak klaśniecie w dłonie.
    Są jednak problemy z wypełnianiem woli, o której mówi Zbawiciel jako warunku, by te słowa się wypełniły.
    Część „problemu” jest w tym filmiku:
    https://youtu.be/Zm4tXzjFylE
    Społeczność polska będzie się musiała świadomie opowiedzieć za rodzajem wyznawanych wartości.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Ta strona wykorzystuje pliki cookies
W celu uniemożliwiania jej wykorzystywania tych danych wyłącz pliki cookies w opcjach swojej przeglądarki internetowej
Akceptuje