Czym jest Naród Polski? Czyli ad rem Polaka do Teofila i Bosaka

W ostatnim czasie mój dobry znajomy bloger Teofil zdecydował się popolemizować z Krzysztofem Bosakiem na temat tego, jaka koncepcja Narodu powinna przyświecać Polakom. Obydwu lubię, więc popieram, lecz zarazem widzę pewne rozwiązania tych kwestii.

Kandydat Konfederacji na prezydenta Rzeczypospolitej Krzysztof Bosak 2 grudnia AD 2019 udzielił wywiadu Mediom Narodowym, a filmik został nazwany „Masowa imigracja jest dla społeczeństwa i gospodarki w kryzysie jak narkotyk!” Co na to korwinowcy?”. Do tego materiału Teofil na swojej stronie Jednoczmysię.pl złożył obszerną, jak równie obszerną była wypowiedź Bosaka, co zauważył publicysta, odpowiedź 5 lutego w artykule pt. ,,Nacjonalizm a multikulturalizm – polemika z posłem Krzysztofem Bosakiem”.

Zacznijmy od ,,spójności narodowej”, gdyż obydwie postaci użyły tego terminu. Nie chcę tu wchodzić w koncepcje obydwu, gdyż sądzę także, że wcale tak wielkiego sporu nie ma między Bosakiem a Teofilem czy Teofilem a Bosakiem. Nieporozumienia wynikają raczej z niedopowiedzeń i braku pewnych akcentów. Trzeba od razu dodać, że Teofil popiera Konfederację i ów artykuł nie jest skierowany przeciwko niej, gdyż nieraz, jeśli mnie już pamięć nie myli, wspierał Konfederację i czyni to dalej. Wracając do tego wyrażenia – przyznam, że albo się z nim dotąd nie spotkałem, raczej słyszałem o ,,jednolitości”, albo umknęło mojej uwadze albo pojawiło się niedawno. Niemniej, wiedzą Państwo, że nie lubię formułek, dlatego zazwyczaj nie obchodzi mnie, jakim słowem oddamy określoną prawdę. Chodzi tylko, by forma przekazująca daną treść była atrakcyjna, ale też nie obniżała poziomu kultury. W każdym razie, kwestię tę wyraziłbym bardziej praktycznie, ale o tym za chwilę, gdyż przeanalizujmy jeszcze krótko, co przywołują autorzy.

W samym wywiadzie pojawiła się także ciekawa polemika – redaktor Marek Matecki zauważył, że z Bosakiem inaczej nazywają pewne zjawisko. Poseł używał słowa ,,multikulturalizm”, zaś dziennikarz ,,multikulturowość”. Bosak przyznał, że potrzebna jest na ten temat dyskusja na przyszłość. Jednak Teofil uznał, że termin jest nadużywany przez Bosaka.

Przejdźmy jednak dalej. Jakkolwiek, jak już zaznaczyłem, nie mogę się do końca zgodzić z tym, że Bosak i cały Ruch Narodowy nie stawia Boga na pierwszym miejscu, to przyznam, że mam pewną wątpliwość. Nie chcę tu niczego jeszcze stwierdzać, w tym podważać oceny i może nieujawnionej w tym artykule wiedzy w tej kwestii Teofila, natomiast napisał zdanie, które jest po prostu fenomenalne i które po opublikowaniu artykułu, który w tym momencie dla Państwa piszę, wstawię na podstronę ,,dobre myśli współczesnych” (mam nadzieję, że Drogi Teofil pozwoli mi ją zacytować – wiem, że obowiązuje prawo cytatu, ale trzeba być bardziej uważnym, gdyż niektóre media mają gdzieś u siebie zapisane, że nie życzą sobie niczego nawet cytować bez wcześniejszego kontaktu i wydania przez redakcję danego medium zgody). Ta myśl bowiem, którą wypowiedział Teofil, jakkolwiek nie mam takiej wiedzy, by stwierdzić, że odnosi się rzeczywiście do Ruchu Narodowego, czemu jednocześnie nie zaprzeczam – jak zasugerowałem, potrzebowałbym więcej dowodów – jest jednak wprost idealnie wbijającą się w rzeczywistość, gdyż przedstawia, jak niebezpieczne przesunięcie akcentu zapada w dzisiejszej polskiej mentalności: ,,Życie duchowe na ziemi i przyszłe wieczne w niebie, jest ważniejsze od tego materialnego i doczesnego. Wielu narodowców niestety traktuje wiarę katolicką tylko jako jeden z głównych i niezbędnych filarów polskiej kultury, bez której nie bylibyśmy Polakami. Prawda jest jednak taka, że wiara nie jest częścią składową kultury, ale fundamentem życia Narodu Polskiego, fundamentem i generatorem sprawiedliwego prawa, całej kultury i tradycji, bez której Polacy byliby tylko technicznie „ucywilizowanymi” barbarzyńcami i poganami.” Wiara nie jest filarem, ale fundamentem i generatorem!

Teofil w swoim tekście podaje również genialny przykład, o którym sam dotąd nie myślałem, a jest on trochę oczywisty i jest rzeczywiście ważkim argumentem, czyli to, że przez traktat ryski (1921 – pokój z bolszewikami czyli) straciliśmy 1,5 miliona Polaków z Kresów, których później mordował ZSRR. Przykładem owym argumentuje właśnie to, że nie jest dobre, by zawsze dążyć przede wszystkim do jedności etnicznej, czyli państwa jednonarodowego w takim, a nie innym rozumieniu. Następnie odwołuje się do upadku I Rzeczypospolitej, gdzie podkreśla bardzo ważną rzecz – powodem upadku nie było przyjęcie różnych Narodów pod skrzydła Rzeczypospolitej. Grzechem było przyjęcie tak wielu i tak różnych od Katolickiej Wiary wyznań i religii. Następnie Teofil podkreśla, że nie jest ważne pochodzenie przodków, ale to, czy dany człowiek umiłował kulturę polską, by móc nazwać go Polakiem.

Dobrze, to tyle opisu. A teraz, jak to łucznik Izydor, ,,trafiamy w sedno”, czyli podam konkretne i praktyczne rozwiązania omówionych zagadnień.

Jeśli chodzi o spójność narodową – wcale nie uważam, by była ona potrzebna. Różne Narody przejmowały naszą kulturę, np. Litwini (oczywiście w ich przypadku teraz wygląda to trochę inaczej i, wiem, że to niektórych zszokuje, wcale nie uważam, by dzisiejsza ich walka o swoją tożsamość była jakaś od razu szowinistyczna – ale to temat na osobne rozważania) i wcale im to nie przeszkadzało, nawet chętnie ją czy to ze względu na piękno (od Grecji, Rzymu) czy to ze względu na włączanie do cywilizacji i zapewnianiu sobie wyższego poziomu egzystencji (np. Wielkiemu Księstwu Litewskiemu) czy ze względu na zwykłą miłość między Narodami lub opiekę doznawaną od potężniejszego sąsiada albo korzyści z tego płynące (dzięki Francji) przyjmowały. Uważam, że potrzebne jest nadanie praw politycznych tylko Polakom, a w konstytucji sformułowanie zapisu o Katolickim Państwie Narodu Polskiego. Ta nazwa jest już znana, tylko nie pamiętam, kto ją głosił. Przy czym prawa polityczne obcokrajowiec mógłby nabyć również przez wejście w związek małżeński z poddanym Królestwa Polskiego (tak, jak wiadomo, jestem monarchistą), przy czym obcokrajowiec ów musiałby również zdać egzamin z języka polskiego i historii Polski, co weryfikowałaby już państwowa (ale nie samorządowa, by nie było separacyjnych ruchów, jak np. Gdańska) instytucja. Oczywiście, również Polacy mieszkający za granicą po wykazaniu określonego stopnia pokrewieństwa po przodkach (np. w połowie polskie korzenie) mogliby uzyskać polski ,,paszport”. Tutaj prosiłbym jednak o podpowiedzi, jaki powinien być to stopień.

Co najważniejsze, i co z całą niezachwianą wiarą podkreślił Teofil, jesteśmy wpierw synami Świętego Apostolskiego Kościoła Katolickiego, dopiero w drugiej kolejności Narodu rozumianego kulturowo, więzami krwi, wspólną historią, językiem i innymi składowymi. Katolicy zaś są nowym Narodem Wybranym, gdyż uwierzyli Mesjaszowi, Jezusowi Chrystusowi Królowi.

Na koniec chciałbym tylko upewnić Państwa o słuszności tego, co napisał Teofil – tak, problemem I Rzeczypospolitej stała się nie wielonarodowość, ale wielowyznaniowość! Przed tym przestrzegał papież Benedykt XIV w encyklice ,,A quo primum”, czyli o roli żydów w Królestwie Polskim, gdyż papież wiedział, że większość żydów jest dzisiaj nie biblijna, lecz talmudyczna, a to stwarza ogromne ryzyko. I nie jest to żaden antysemityzm – proszę sięgnąć po Talmud i komentarze do niego rabinów. To chyba wystarczy. A jeśli, to mogę rozwinąć temat. Chociaż encyklika następcy Świętego Piotra powinna już wystarczyć w dużej mierze. Przed tym przestrzegał poza tym niezrozumiany do dziś w większości, jakby ignorowany, jakbyśmy usypiali swoje sumienie, Sługa Boży Ksiądz Piotr Skarga. Oczywiście nie znaczy to, że w Polsce nie mogą żyć ludzie innych wyznań – jak najbardziej mogą. Chodzi tylko o to, by zagwarantować, że polskie prawo będzie posiadało konkretne zapisy o katolickości państwa i uznawało, że źródłem jego praw jest Pan Jezus Chrystus Król Polski i Bogurodzica Dziewica Maryja Królowa Polski.

PS: Dziękuję panu Krzysztofowi Bosakowi i Teofilowi za zwracanie przez nich uwagi na tak istotne tematy i o nich przypominanie oraz ich rozwijanie.

One thought on “Czym jest Naród Polski? Czyli ad rem Polaka do Teofila i Bosaka

  1. Artykuł bardzo jasny w przekazie swoim Wiara katolicka Polaków jest rzeczywiście baza życia chrześcijańskiego by je przezywać zgodnie z Ewangelia Jezusa i tym samym zasłużyć na szczesliwa wieczność gdyż życie ma ziemi jest tylko chwila w porównaniu do wieczności i testem na te wiecznisc Nie zmarnujmy my Polacy naszego życia które zadane jest nam o dane od Boga Trójjedynego tylko raz i nigdy nie wróci Kroluj nam Chryste w nas w konfederacji i w wyborcach Krz Bosaka a jakże !❤️🙏

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Ta strona wykorzystuje pliki cookies
W celu uniemożliwiania jej wykorzystywania tych danych wyłącz pliki cookies w opcjach swojej przeglądarki internetowej
Akceptuje