Jak podchodzę do objawień?

Po ostatnim artykule pani Haliny zrobiła się burza. Zaniepokojeni znajomi zaczęli do mnie pisać na ,,priv”. Dlatego chciałbym wyjaśnić, jak ja podchodzę do objawień. Raczej ich nie propaguję. Natomiast Katolikowi wystarczy Pismo Święte i Tradycja, z tych dwóch wyłonione zaś Magisterium, a jeszcze obecne nauczanie kapłanów i zwłaszcza pouczenia spowiednika i kierownika duchowego. Nie trzeba wierzyć w objawienia. Równocześnie nie można ich osądzać. Dlatego, choć lubię je czytać, wyciągam z nich zawsze tylko dwie pewne rzeczy.

Pojawiły się zarzuty wobec Objawień Matki Bożej do Księdza Stefano Gobbiego. Powoływano się na filmik pewnego teologa, który twierdził, że Kościół odrzucił te objawienia. Jeśli dobrze zrozumiałem jego wypowiedź (i wypowiedź tego teologa, który powoływał się na innego teologa), to wcale tak nie było. Stolica Apostolska jedynie kazała zmienić formułę, że nie są to Objawienia, ale prywatne rozważania Księdza Gobbiego. Nie zabroniono natomiast tej książki drukować. Sam zresztą ją mam i powiem wprost: dawno żadna lektura tak mnie nie uspokajała i nie umacniała w wierze i nie przybliżała do Matki Bożej, jak ta. Wśród czytających tę książkę widzę także dobre owoce. Poza tym, tam Matka Boża nawołuje do wierności hierarchii i to jest bardzo podkreślane w owej publikacji. Objawienia te popierają także Ksiądz Adam Lenik, który przewodzi Ruchowi Kapłańskiemu Maryi w Polsce i Ksiądz Piotr Glas.

Co do objawień Marii od Bożego Miłosierdzia. Powiem szczerze: nie wiem, czy są prawdziwe. Z jednej strony jest tam wiele niezwykle trafnych diagnoz, z drugiej strony nie widzę dobrych owoców wśród ludzi, którzy je czytają. Nie osądzam jednak, czy są prawdziwe czy fałszywe. Poza tym, jeżeli pani Halina uważa, że są prawdziwe, to ja nie będę jej kneblował ust, chyba, że uznam, iż wyciąganie akurat danych fragmentów niczemu nie służy, a nawet może źle nakierunkować (nawet wbrew ogólnemu przesłaniu danych Orędzi). Zakładam też, znając ją osobiście, że uczyniła to w dobrej wierze (zresztą chrześcijańska nadzieja to nakazuje – przypisywanie człowiekowi dobrych intencji).

Słyszałem też, że biskup diecezji, z której pochodzi Maria, powiedział, iż te objawienia są fałszywe. Może tak jest, nie chcę podważać. Natomiast też bym w tej kwestii uważał, gdyż podobnie jest z Objawieniami w Medjugorie – jeden biskup twierdzi, że są fałszywe, po czym przyjeżdża inny i mówi, że są prawdziwe i tak w kółko. Pozostawmy to zatem Urzędowi Nauczycielskiemu Kościoła, ale też dobrze jest pamiętać o tych słowach Wikariusza Chrystusowego Urbana VIII: „W podobnych przypadkach lepiej jest wierzyć niż nie wierzyć, gdyż jeżeli wierzymy i zostanie udowodnione jako prawdziwe – będziemy szczęśliwi, że uwierzyliśmy, gdyż o to prosiła Matka Najświętsza. Natomiast jeśli wierzycie i to okaże się fałszywe, otrzymacie wszystkie łaski, jakby to było prawdziwe, gdyż uwierzyliście, że to było prawdziwe”. Sanctissimum Dominus Noster 13 marzec 1625.

Co do Małego Sądu/Sądu Ducha Świętego/Ostrzeżenia – nie wiem. Wydaje mi się jednak logiczne, skoro dziś mamy takie zamieszanie w Kościele, że każdy powołuje się na Magisterium, na Tradycję, na głos Boga, ale każdy inaczej to interpretuje i to nieraz sprzecznie. Dlatego wydaje mi się słusznym, że w takim zagmatwaniu sytuację naprawić może już tylko Czyste Słowo, którym jest Bóg i rozjaśnić nasze sumienia, by ukazać, co jest rzeczywiście dobre, a co złe. W każdym razie, z tego można wyciągnąć jedną, pewną rzecz: w każdej chwili, w każdym miejscu i w każdych okolicznościach niech każdy z nas będzie w stanie łaski uświęcającej. Bez niej nie mamy życia w Królestwie Niebieskim, chyba że na zasadzie ogromnego Miłosierdzia Bożego, które, owszem, jest nieskończone, ale którym nie można sobie folgować.

Ogólnie nie osądzam objawień, by nie okazało się, że jednak walczyłem z Bogiem i Jego Słowem. Natomiast jestem wobec nich ostrożny i wyciągam z nich tylko dwie rzeczy w propagowaniu wiary wśród ludzi, co staram się jako liche narzędzie czynić: 1. Nakierunkowanie na uwielbienia Boga (dzisiaj wszyscy pamiętają tylko o miłości bliźniego, a potrzebne jest również bezpośrednie uwielbienie realnych Trzech Osób Boskich tak, jak kochamy każdego konkretnego człowieka) i zachwycenie niebiańską rzeczywistością. 2. Pokazanie drogi moralnie dobrej i konsekwencji w postępowaniu na tej drodze.

Jest jeszcze jedna kwestia, bardzo martwiąca: wzajemne występowanie przeciwko sobie mistyków. Mistycy, nie macie prawa występować przeciw sobie wzajemnie! To, że Wam się wydaje, że to nie jest zgodne z Miłością Boga lub z innymi rzeczami, to nie znaczy, że na pewno macie rację. Macie być przekaźnikami nie głosu człowieka, lecz głosu Boga-Człowieka, Sędziego Sprawiedliwego i Miłosiernego. Wielkie łaski się przez Was przelewają – nie dajcie ich zagłuszyć niepotrzebnymi rozważaniami.

Przy rozeznawaniu prawdziwości lub fałszywości objawień bardzo ważna jest jeszcze jedna sprawa, przy której błędem wykazują się ci, co objawienia badają: objawienia bowiem mogą być nie tylko albo prawdziwe (w 100%) albo fałszywe, ale mieszane. Jest, owszem, zasada, że do 90% prawdy diabeł może dolać 10% fałszu i wszystko przekierować na zło. Ale z mojego doświadczenia z mistykami wynika, a znałem ich i znam dosyć dużo, i to osobiście, że zdarzają się dwie rzeczy: 1. mistyk powie coś od Boga, ale i coś od siebie, więc będzie się wydawało, że wszystko jest tu od Boga powiedziane, a nie przez człowieka dodane 2. diabeł ukaże się mistykowi pod postacią Świętego (w tym Pana Jezusa np.). Tak wynika z mojego doświadczenia i z mojej oceny sytuacji. Można się z tym nie zgadzać, natomiast osobiście podchodzę taką ścieżką analityczną.

Dlatego, przy tych wszystkich niepewnościach, najważniejsze są dwa kryteria rozeznawania tego, co dobre, a co złe. W świecie, w którym jeden kapłan powie jedno, drugi kapłan co innego, trzeci jeszcze coś innego, a potem tak samo ze świeckimi, biskupami i kardynałami, a ci ostatni występują przeciw sobie wzajemnie, co przepowiadała Matka Boża z Akita, należy kierować się Sakramentami Świętymi i najlepiej badać własne sumienie w Spowiedzi Świętej, zaś rozwój swego ducha i psychiki powierzyć Matce Bożej, a nawet i ciało jej, gdyż tylko ona wie, kiedy bitwa fizyczna jest naprawdę potrzebna. Nie znam bardziej pewnej drogi do Zbawienia. Przy czym nawet tego uznanie i kierowanie się w naszym życiu nie możemy uznać za coś, co daje nam przekonanie o pewności naszego postępowania. Bóg tylko wie, jaki jest stan naszej duszy i czy nasze uczynki rzeczywiście są dobre. Dlatego na koniec mogę tylko dodać słowa modlitwy, którą codziennie staram się po trzykroć odmawiać: ,,Tak mnie skrusz, tak mnie złam, tak mnie wybaw, Panie, byś został tylko Ty, jedynie Ty”.

One thought on “Jak podchodzę do objawień?

  1. Trzeba pamiętać że ten biskup który potępił Marię od Bożego Miłosierdzia jest zwolennikiem związków jednopłciowych,więc sami zadajemy pytanie czy kto tu ma prawo do osądu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Ta strona wykorzystuje pliki cookies
W celu uniemożliwiania jej wykorzystywania tych danych wyłącz pliki cookies w opcjach swojej przeglądarki internetowej
Akceptuje