Komunia Święta na rękę i dla rozwodników czy postawa klęcząca i celibat?

Czy zawarte w tytule opcje nie robią żadnej różnicy? Czy w Świętym Apostolskim Kościele Katolickim powinniśmy bardziej kierować się miłosierdziem względem bliźnich czy tradycyjnym zachowaniem?

Na wszystko patrzymy od strony ludzkiej. Pan Jezus każe nawet wpierw pogodzić się bratem, a potem złożyć dar swój w świątyni. I jest to chwalebne wypełnianie prawa naturalnego. Istnieje jednak jeszcze Prawo Boże, wobec którego prawo naturalne jest jedynie… częścią.

Człowiek, jak uczy Doktor Kościoła, Święty Tomasz z Akwinu, jest istotą złożoną z duszy, ciała i psychiki. Spotykamy się także z pojęciem ducha, sam jednak nie potrafię go do końca odróżnić od duszy. Znajdujemy co prawda fragment o Zaśnięciu Najświętszej Maryi Panny u Marii Valtorty, który dużo nam mówi, a tego pojęcia użył chociażby Święty Paweł Apostoł, lecz ta dalej jest dla mnie niepojęta. Podobnie z psychiką, którą różnie się definiuje (ja stoję na stanowisku, że jest to część duszy i ciała, która posiada pewne autonomiczne funkcjonowanie). Mam nadzieję, że Bóg da mi kiedyś to pojąć, jeśli jest to zgodne z Jego wolą, jeśli na to zasługuję i jeśli jest dla mnie dobre. Wracając jednak do Akwinaty – porównując jego naukę do piramidy potrzeb Abrahama Maslow’a, możemy stwierdzić, że każda z tych trzech sfer – dusza, ciało i psychika potrzebują spełnienia.

Od renesansu rozwija się humanizm, czyli, według mnie, największa po modernizmie (który Święty papież Pius X określił mianem ,,ścieku wszystkich herezji”) herezja. To nie było żadne wyzwolenie się z okowów ,,ciemnych wieków”, ale powrót do zwierzęcego zachowania przez zmysłowość, która doprowadziła do nieprzyznawania się do własnej grzeszności. Człowiek, skrzywdzony swymi osobistymi winami intelektu, wiedział, że nadużył pojęcia miłosierdzia i miał świadomość, że jest to postępowanie niesprawiedliwe. Gryzło go sumienie, więc szukał wytchnienia, nazywając je miłosierdziem, lecz było to miłosierdzie fałszywe. W wyniku tego człowiek postawił się w centrum świata, miał być dostrzegany, zachwalany, a grzech w owej koncepcji miał stać się wręcz cnotą. By zakryć ową straszliwą zbrodnię, postanowiono owlec ją pięknymi i miłymi wierszykami, lecz były one fałszywe. By nadać sielskiej atmosfery i uspokoić wychodzące na drogę człowieka niczym jasny poranek światło sumienia, zaczęto malować i podświadomie dążyć do akceptacji tej strasznej winy za pomocą malarstwa – bo skoro tak namalujemy świat, to tak też go przekształcimy, zmienimy wyobrażenie o nim. W końcu, po wiekach licznych rewolucji, dym spoczął na wszystkich tych rzekomo zacnych ideach, obrazach mentalności, społecznego konstruowania rzeczywistości… Dym, który wywoływał pożogę i coraz większą nędzę i niedostatek piękna, pochodził z kuźni ludzkiej pychy i grzechu…

I tak doszliśmy do owego ,,miłosiernego postrzegania” ludzi, do ,,świętego spokoju”, do ,,nierobienia spiny”. Na wszystko patrzymy już ludzkim okiem, kształtujemy świat na swoją modłę. Nie patrzymy od strony Boga. nie patrzymy od mądrej nauki starożytnych Greków o licznych cnotach, ani nie spoglądamy wzrokiem najmiłosierniejszej z matek, czyli Matki Bożej, nie pamiętamy o wzorze czystości i mocy, jakimi są anioły.

Nie chcę tu już wchodzić w szczegóły i udowadniać, że Jan Paweł II wcale nie zezwolił na Komunię Świętą, mimo, że mówią, iż wydał taki dekret, a wręcz przeciwnie! Mówił, by przyjmować Pana Jezusa w sposób godny dziecka Bożego. Mógłbym podać na to dowody, lecz pozwolą Państwo, że przejdę dalej, gdyż byłaby to kolejna rzecz, o której musiałbym się rozpisywać, a chciałbym skupić się na tytułowym problemie i rzeczami stricte z nim związanymi, nie zaś wdawać się w następujące po sobie dygresje i dylematy.

Zastanówmy się jeno, jak Jezus by sobie upodobał, jakie postępowanie było by Mu miłym i drogim? Czy przyjmowanie Jego Najświętszego Ciała, którego choćby Okruch świat cały mógłby zbawić, Okruch Boskiej Istoty, Istoty Życia, samego Boga, w postawie na rękę jest godnym Tego, który się uniżył do nas tak bardzo? Czy nie winniśmy paść przed Nim na kolana nie ze strachu, lecz z uwielbienia dla Boskiego Dzieciątka, Boga, który stał się Człowiekiem? Dwie natury w jednej Osobie. Czy zatem wolno nam witać Króla, Stworzyciela wszego świata i Zbawiciela na stojąco? Otóż jedyną godną postawą, wobec Najszlachetniejszego z Książąt świata i Najbardziej Kochającego w całej historii hollywoodzkich filmów Króla, należy otaczać choć tą nędzną, ale naszą, osobistą, własną miłością i krzewić jej pieśń wśród Narodów świata.

Jak również patrzymy na związek małżeński? Czy nie pamiętamy, iż jest to Sakrament, iż nie tylko my we dwoje wchodzimy, lecz Chrystus jest pomiędzy nami? Czyż Sakrament, jeśli do niego w sposób ważny doszło, nie pozostaje na zawsze? Czyż można wyjąć serce z serca drugiego? Czyż nie stają się mąż i żona jednym ciałem mocą jedynie Chrystusa? Pamiętajmy, jak wielką moc ma Sakrament Małżeństwa i jak wiele związków, wezwawszy Wszechmocną Miłość, którą jest jedynie Jezus Chrystus, można uratować. Trzeba tylko chcieć być dobrym i wytrwałym w dobru.

Jest jednak i jeszcze jedna miłość – heroiczna, straceńcza i, wydawałoby się, szalona. Jest nią czystość. Jest nią celibat. Jest nią poświęcenie. Umęczenie swego ciała dla uratowania ciał innych ludzi. Jak to? Co złożymy w ofierze Bogu przez Niepokalaną, przez Matkę Bolesną, przez Wzór i żywy, potwierdzony życiem prawdziwym Ideał Czystości, to będzie kadzidłem na oczyszczenie niespokojnych zmysłów rodzaju ludzkiego na Ziemi.

Módlmy się, by w tych czasach, w których niemal już zapomniano o wyższości cnoty unoszącej się po śmierci nad tym łez padołem, biedni grzesznicy znaleźli ukojenie w życiu zgodnym z prawdą, z sumieniem i w przenikniętym uwielbieniem Miłującego Boga.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Ta strona wykorzystuje pliki cookies
W celu uniemożliwiania jej wykorzystywania tych danych wyłącz pliki cookies w opcjach swojej przeglądarki internetowej
Akceptuje