Czy stacjonowanie wojsk polskich w Iraku jest konieczne?

Docierają do nas różne sprzeczne komunikaty o sytuacji na arenie międzynarodowej dotyczącej Iranu. W tym gąszczu światłocieni należy zastanowić się, jaka w tej sprawie jest polska racja stanu.

Amerykanie skierowali ogień swych rakiet na generała Sulejmaniego, jedną z najbardziej wpływowych osób w Iranie. Jak mówią, gościł on w Iraku. Nie wiem, co znaczy gościł, nie wiem, w jakim celu tam przebywał. Nie to jest jednak ważne.

Nie będę wchodził w sprawę światowego konfliktu, sytuację, której jednym z elementów jest Iran. Kto, co robi i z kim i przeciw komu. Iran to państwo islamskie, a sam Sulejmani ponoć był odpowiedzialny za zamachy terrorystyczne. Z drugiej strony jeszcze kilkadziesiąt lat temu Polacy dokonywali tam dobrych interesów i mamy ponoć tę samą haplogrupę (czyli podobne geny). Jeśli zaś chodzi o USA, to oni dają specyficzną stabilizację: walczą z terroryzmem i krzewią demokrację, ale z drugiej strony ich bazy o dziwo znajdują się blisko pól ropy naftowej, zaś oferowane przez nich bezpieczeństwo gwarantowane jest tylko przy zabezpieczeniu ich interesów i strategicznej pozycji, np. wobec Rosji czy Chin. Można by tak wymieniać i inne czynniki, należy jedynie dodać, że w konflikt wmieszane zostały również wojska Sojuszu Północnoatlantyckiego (NATO), a także inne potęgi, jak Rosja, starają się wkroczyć do gry. Iran stanowi zaś największe zagrożenie dla Izraela, więc państwo to uruchamia swoje wpływy w USA.

To taki ogólny i niedokładny opis rzeczywistości. Chciałbym jednak skupić się na tytułowym problemie – jaki jest w tym polski interes?

Rozpętywanie kolejnej, wątpliwej moralnie wojny, w której uczestniczy Polska na misjach zagranicznych, nie jest komukolwiek potrzebne. Tym bardziej, że znajdujemy się w obliczu dziejowej szansy. Możemy być jednym z najważniejszych portów w przesyle towarów z Jedwabnego Szlaku (czyli chińskiego projektu budowy trasy przemierzającej Azję i docierającej do Europy, aby ominąć amerykańską blokadę na morskich falach). Poza tym, znajdujemy się między młotem a kowadłem, czyli między Niemcami rządzącymi unią europejską a Rosją. Na dodatek, możemy być silnym państwem w regionie, kierującym tworzeniem alternatywy dla mniejszych państw w celu uniezależnienia się od potężnych sąsiadów.

Konfederacja Wolność i Niepodległość zorganizowała konferencję prasową w Sejmie, gdzie zaapelowała o wycofanie polskich wojsk z Iraku. I jest to najwłaściwsze rozwiązanie, gdyż, samą obecnością tam naszych, narażamy Polskę na wmieszanie jej do międzynarodowego konfliktu w razie walk na terenie Iraku. Powoływanie się np. na brak rozkazu wkroczenia na tereny irańskie, ale utrzymywanie porządku w przypadku niepokojów społecznych w Iraku, nie jest dobrym argumentem, bowiem w każdej chwili może dojść do ataku na Iran i kontry na okupowany przez USA Irak. Jest to także zabezpieczanie hegemonii okupanta w tym kraju, a więc jego interesów w światowych rozgrywkach. To zaś może pogarszać nasze relacje z innymi państwami, gdyż tym samym od razu uczestniczymy w międzynarodowym konflikcie. Prezydent Andrzej Duda wyraził jakby sugestię, że dzięki pozostaniu naszych oddziałów i deklaracyjnie wstrzemięźliwej postawie Rzeczypospolitej Polskiej, możemy stać się pośrednikiem między USA, krajami unii europejskiej a Irakiem i Iranem, a zatem nasz kraj miałby zyskać na byciu liderem w kontaktach dyplomatycznych między stronami konfliktu. Jest to jednak zadanie ryzykowne i podejrzewam, że stało się tak na skutek nacisku imperium amerykańskiego i Izraela, w wyniku czego nasz prezydent nie potrafi wycofać państwa polskiego z tej wojny. Nasze państwo ma być wierne USA, które buduje w Polsce bazy wojskowe i znosi wizy dla Polaków w drodze do tego kraju. Jednak postępowanie głowy państwa, mimo, że wydawałoby się realistyczne, a nawet ambitne, nie wykorzystuje szansy, żeby już nie tylko wyrwać się z rwącego nurtu amerykańskiej hegemonii i izraelskiego terroryzmu politycznego, ale by chociaż powiedzieć Amerykanom, że albo zapłacą albo nie będziemy eksportowali naszych sił poza granice kraju. Tymczasem to Irak, w zamian za wycofanie wojsk amerykańskich, zgodnie z najnowszą ustawą podjętą przez tamtejszy parlament, miałby zapłacić miliardy dolarów za zbudowane tam bazy USA.

To miała być spostrzegawcza puenta, lecz ważniejsza jest piękna perspektywa, której nie winniśmy marnować – nasza Ojczyzna jako piękny port komunikacyjny, platforma bogacenia się Polaków i świata oraz państwo neutralne dyplomatycznie, lecz pierwsze na stole negocjacji między światowymi mocarstwami.

Źródła: Kresy.pl, nczas.com, Isidorium

One thought on “Czy stacjonowanie wojsk polskich w Iraku jest konieczne?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Ta strona wykorzystuje pliki cookies
W celu uniemożliwiania jej wykorzystywania tych danych wyłącz pliki cookies w opcjach swojej przeglądarki internetowej
Akceptuje