Z dziennika łucznika: 50 lat bez oglądania ani jednego filmu, czapka w kościele i Król-Redaktor

   Podziwiam ludzi, którzy potrafią się obyć zupełnie bez rzeczy, które na co dzień nas otaczają. Albo którzy poświęcają całe swoje życie na służbę czegoś, na przykład w czystości dla Boga. Czasem wydaje nam się to szalone, ale tacy właśnie ludzie podtrzymują nadzieję, iż można żyć bez systemu, wolnym. W artykule także gratulacje dla Króla-Redaktora!

   Z panem Leonardem spotykam się prawie co tydzień. Mędrzec, sporo lat, przyjechał z innego kraju, choć jest Polakiem. Przypomina takiego nestora rodu, instytucji, którą reprezentuje i… którą zakładał. Choć lubię konkrety i streszczenia albo wspaniałe i efektowne rzeczy, to przy panu Leonardzie jakoś się tak zatrzymuję. Może to nawet jedyny człowiek, przy którym czuję tak duży respekt, że potrafię się zatrzymać, a przebywanie w jego obecności sprawia, jakby się przenosiło do jakiegoś innego świata. Jakby czas się zatrzymał albo bardziej jakby się żyło poza czasem. Nawet, jak coś mówi powoli i niewyraźnie, to moja uwaga skupia się na nim, jakby były to słowa ważniejsze od słów innych. Bije od niego pewna dostojność, reprezentuje jakby zagubioną Atlantydę, w której mieszkańcy żyli tradycjami i tym, co najważniejsze, czyli katolicką głębią, katolickim światem, w nim się poruszali, w nim oddychali.

I tak, jak niemal co tydzień, spotkaliśmy się przed kościołem. I, jak zawsze, po miłym, ciepłym przywitaniu (a właśnie – jest on bardzo ciepłym człowiekiem, choć i spojrzenie ma groźne, niczym wojownik – niezwykłe połączenie) pan Leonard zapytał, czy nie wiemy, co się stało przed chwilą u wyjścia z kościoła. My na to, że nie, a co się stało? A on, że jakiś turysta zwiedzał ową piękną, starą świątynię, lecz z czapką na głowie. Pewien pan ściągnął mu ją z głowy. Gap zabrał z powrotem i uderzył tego w twarz. A przecież świątynia Pańska to ani muzeum ani ring.

Rozmawiamy dalej, zszokowani nieco tym wydarzeniem i pełni podziwu dla odważnego człowieka, który przypomniał turyście o Gospodarzu świątyni. Nagle jakoś zeszliśmy na temat filmu. Pan Leonard zaoponował, iż on od… 50 lat nie obejrzał żadnego filmu! Zapytałem: ,,Poważnie?”. Potwierdził i rzekł, że nie lubi filmów, on to książki i gazety. Byłem pewien podziwu.

   I na koniec rzecz zabawna. Zapytałem jednego z redaktorów PCh24.pl, co z ich redakcją. Bowiem otwieram najnowszy numer znakomitego, kontrrewolucyjnego dwumiesięcznika ,,Polonia Christiana”, a tam… Po 12 latach zmiana redaktora naczelnego. Nie jest nim już Sławomir Skiba, a Krystian Kratiuk, których jest redaktorem naczelnym portalu PCh24.pl (któremu notabene czasem mylnie nadają nazwę ,,portalu Polonia Christiana”, ale to taka uwaga). I pytam się owego znajomego redaktora, kto zatem będzie teraz szefem strony, czy dalej pan Krystian, czy ktoś inny. A on mi na to: ,,Witam Panie Izydorze! Krystian łączy obie redakcje unią personalną, jest nadal red. nacz. portalu”. Hahaha, genialne! Uśmiałem się wielce. Cóż za piękne słownie i historycznie wyrażenie! A zatem: Wiwat Król-Redaktor! A Panu Redaktorowi szczerze i serdecznie gratulujemy awansu, i to, jak widać, na poły legendarnego…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Ta strona wykorzystuje pliki cookies
W celu uniemożliwiania jej wykorzystywania tych danych wyłącz pliki cookies w opcjach swojej przeglądarki internetowej
Akceptuje